Krwawy Kaszmir

Środa, 2 sierpnia 2000 (10:20)

Seria krwawych zamachów wstrząsnęła indyjską częścią Kaszmiru. W ciągu minionej doby z rąk islamskich bojówkarzy zginęło ponad 80 osób.

Nocne ataki były dziełem bojówkarzy sabotujących zawieszenie broni w tej niespokojnej prowincji na pograniczu Indii i Pakistanu. Islamiści zastrzelili między innymi 12 osób w zdominowanej przez Hindusów wsi Pogal, położonej na północ od miasta Jammu. Z kolei w miejscowości Kalaroos, uzbrojeni napastnicy zamordowali pięcioro członków rodziny funkcjonariusza specjalnych oddziałów państwowych do walki z bojówkarzami. We wtorek wieczorem islamiści wtargnęli do wioski Mir Bazar koło Anantang, wypędzili z domów jej mieszkańców, odseparowali kobiety i dzieci od mężczyzn. Tych ostatnich ustawili w szeregu i rozstrzelali. Zginęło co najmniej 18 osób. Najbardziej krwawy był jednak atak na hinduskich pielgrzymów udających się do sanktuarium w Pahalgam, w części Kaszmiru zamieszkałej głównie przez muzułmanów. Terroryści otworzyli ogień do nieuzbrojonych ludzi, zabijając co najmniej 32 osoby i raniąc ponad 40.

Kto strzelał do pielgrzymów?

Zabici i ranni są również pośród pielgrzymów udających się do jaskini Amarnath, świętego miejsca Hindusów, w którym znajduje się lodowy stalagmit przedstawiający postać boga śmierci, Shivy. Policjanci, którzy zastrzelili napastników twierdzą, że byli oni islamskimi bojówkarzami, walczącymi o niepodległość Kaszmiru. Jednak niektórzy świadkowie uważają, że to właśnie kaszmirscy policjanci strzelali do pielgrzymów. "Widziałem dwóch mężczyzn w policyjnych mundurach, strzelających od strony mostu. Tuż obok mnie zastrzelono dwóch hinduskich kapłanów i dwóch innych mężczyzn" - opowiadał kierowca autobusu Balbir Singh. W przeszłości zdarzały się przypadki, gdy funkcjonariusze policji oskarżali o zabójstwa islamskich bojówkarzy, a świadkowie twierdzili, że zbrodni dokonywały wojska rządowe.

Zarówno minister spraw wewnętrznych Indii Lal K. Advani, jak i premier Atal Behari Vajpayee mówią, że ostatnie masakry nie będą miały wpływu na stanowisko władz. "Chcemy oświadczyć terrorystom, że nie zamierzamy wstrzymywać procesu pokojowego w Kaszmirze" - powiedział Vajpayee na forum parlamentu.

Kruchy rozejm

W Kaszmirze działa wiele grup terrorystycznych, walczących o oderwanie prowincji od Indii i ogłoszenie jej niepodległości lub przyłączenie do Pakistanu. Władze w Delhi próbują negocjować z separatystami. Przywódcy największej grupy, Hezb-ul-Mujahedeen, dwa tygodnie temu ogłosili jednostronne zawieszenie broni. W ubiegłym tygodniu indyjskie władze obiecały w zamian, że wstrzymają ofensywę przeciwko partyzantom. Nie wszystkim separatystom podoba się taka sytuacja. Kilkanaście mniejszych grup zapowiedziało, że nie przerwie walki o niepodległość. W ciągu ostatnich 11 lat kosztowała ona życie 25 tysięcy ludzi.

10:20

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

AFP