Krakowscy lekarze walczą o pieniądze na płucoserce

Środa, 25 lutego 2015 (06:57)

Aż 300 tysięcy złotych albo tylko 300 tylko tysięcy potrzeba na przenośnie płucoserce, które pozwala uratować człowieka z głębokiej hipotermii. O pieniądze na sprzęt walczą od miesięcy lekarze z Krakowa, ratujący życie ludziom zasypanym przez lawiny, wyłowionym z lodowatej wody lub znalezionym na mrozie. Na razie bezskutecznie.

Przenośne ECMO to małe urządzenie, które można zabrać do śmigłowca i szybko dotrzeć z nim do osoby, której temperatura ciała drastycznie spadła. W takich przypadkach liczą się minuty.

Niestety bez przenośnego ECMO poszkodowanego trzeba przetransportować do Krakowa - co trwa nawet dwie godziny.

Z prośbą o zakup sprzętu lekarze byli już u wojewody, marszałka Małopolski i w dwóch fundacjach. Pieniędzy nie dostali. Nie pomogło także Ministerstwo Zdrowia.

Nie dostaliśmy odpowiedzi od Ministerstwa Zdrowia, jak wygląda sprawa zakupu ewentualnego urządzenia, które byłoby dedykowane stricte do ratowania ludzkiego życia - mówi doktor Tomasz Darocha z krakowskiego Centrum Leczenia Hipotermii.

Jak dodaje, nie poddaje się i wierzy, że uda się zebrać 300 tysięcy złotych na zakup przenośnego płucoserca.

(j.)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Maciej Grzyb