Kraj: Wyjątkowo zgodne komentarze ws. Brukseli

Poniedziałek, 15 grudnia 2003 (09:45)

Prezydent, premier, Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość mówią niemal jednym głosem. Polscy negocjatorzy stanęli na wysokości zadania; Nie przegraliśmy Nicei; dramatu nie ma ani dla Polski, ani dla Unii.

Polska zachowała się w tej dyskusji zgodnie z naszymi interesami narodowymi – przekonywał prezydent Aleksander Kwaśniewski i uspokajał nieprzekonanych: Jestem pewny, że to co stało się w Brukseli nie jest ani całą historią Unii Europejskiej, nie jest nawet aktem w tej historii, ale jest wyłącznie epizodem.

Epizodem, który wg opozycji, wygraliśmy, a dzięki temu dobrze zadebiutowaliśmy na europejskim forum. My wygrywamy zdecydowanie na tym, że potrafimy przeprowadzać swoje racje, potrafimy je przeprowadzać w sposób kulturalny, dyplomatyczny – ocenia Jan Rokita. A niemal w słowo wchodzi mu Kazimierz Ujazdowski z PiS: Polska musiała się przeciwstawić i przeciwstawiła się takim propozycjom, które obniżałyby naszą pozycję w UE.

Bez rezultatu, ale i bez tragedii. Tak przywódcy Wspólnoty podsumowują zakończony unijny szczyt. W Brukseli po 24 godzinach bezowocnych rozmów nie udało się dojść do porozumienia w sprawie przyszłej europejskiej konstytucji. czytaj więcej

Bardziej ostrożny jest były szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej Jacek Saryusz-Wolski: To nie jest ani zwycięstwo, ani przegrana, to jest po prostu przedłużenie w czasie, odroczenie tych ważnych spraw, ale na pewno nie dramat. Ale problemy mogą być...

Mówi o tym np. szef belgijskiej dyplomacji: One (Polska i Hiszpania – przyp. red. RMF) – może nie zdając sobie sprawy – ale strzeliły sobie w stopę. Z kolei kanclerz Schröder dał nam do zrozumienia, że czekają nas restrykcje finansowe; o wiele trudniej będzie nam wywalczyć więcej pieniędzy z unijnej kasy, do której przede wszystkim wpłaca Berlin. Prezydent Francji zaś zagroził podziałem Unii na pierwszą i drugą klasę.

09:45

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

-