Kolejny dzień nawałnic nad Polską. Zalane ulice, piwnice, silny wiatr

Czwartek, 14 lipca 2016 (16:50)

Zalane ulice, piwnice, uszkodzone dachy, połamane drzewa - to efekt nawałnic, które w czwartek przechodzą nad Polską. Tylko do godziny 15 strażacy interweniowali 550 razy. Najtrudniejsza sytuacja jest w woj. kujawsko-pomorskim, mazowieckim i wielkopolskim.

Czwartek to kolejny dzień intensywnych opadów i wichur nad Polską. Według meteorologów sytuacja ma poprawić się w nocy z czwartku na piątek. Od piątku nie będzie burz i intensywnych opadów deszczu. 

Obecnie - jeśli chodzi o opady - najtrudniejsza sytuacja jest w woj. kujawsko-pomorskim, mazowieckim, wielkopolskim. Silny wiatr daje się we znaki na Śląsku, Podkarpaciu i także na Mazowszu - powiedział PAP rzecznik komendanta głównego PSP Paweł Frątczak. Jak dodał, z informacji, które mają strażacy, wynika, że nikt nie zginął i nie ma osób rannych. Do godziny 15 interweniowaliśmy 550 razy. Najczęściej było to wypompowywanie wody z zalanych ulic, piwnic - powiedział.

To kolejny dzień intensywnych opadów nad Polską. W środę strażacy wyjeżdżali do akcji ponad 1100 razy. W samej Warszawie skutki nawałnic usuwało 150 strażaków, 30 wozów strażackich. Sytuacja wraca do normy, ale w wielu rejonach Polski nadal pada - dodał Frątczak.

W Warszawie w środę podtopione zostały dwie stacje metra, Instytut Onkologii, Centrum Zdrowia Dziecka, dziesiątki ulic, podziemne garaże. Z kolei w woj. łódzkim silny wiatr uszkodził w środę 68 dachów.

Strażacy apelują, by podczas nawałnic zachować ostrożność i zdrowy rozsądek. Zabezpieczmy okna; jeśli wychodzimy z domu, zamknijmy je. Usuńmy z balkonów, parapetów przedmioty, które mogą podczas wichur spaść - przykładowo donice, parasole. Jeśli jedziemy autem i intensywnie pada deszcz, zwolnijmy, a nawet zatrzymajmy się i przeczekajmy nawałnicę. Jeśli jesteśmy poza domem, nie szukajmy schronienia pod drzewami, słupami linii energetycznych czy wiatami - przypomniał Frątczak.

(mal)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF24-PAP