W niedzielę na Węgrzech doszło do wypadku polskiego autokaru. Pojazdem jechało 59 Polaków, którzy wracali z pielgrzymki w Medjugorje w Bośni i Hercegowinie.
Zginęło 12 osób, 10 w bardzo ciężkim stanie trafiło do węgierskich szpitali, a pozostałych 37 pasażerów odniosło lekkie obrażenia. Wszystkie ofiary śmiertelne to dorośli mieszkańcy województwa podkarpackiego (większość podróżnych pochodziła z Podkarpacia).
Nowe informacje w sprawie kierowcy
W poniedziałek węgierska policja poinformowała, że wobec kierowcy polskiego autokaru wszczęto postępowanie. Zarzuca mu się „zaniedbanie, które doprowadziło do katastrofy z udziałem wielu ofiar”.
Na podstawie posiadanych obecnie informacji przypuszcza się, że kierowca zasnął (w czasie jazdy). Został zatrzymany. We wtorek planujemy doprowadzić go przed sąd, który jest uprawniony do zarządzenia przedłużenia aresztu o 30 dni - powiedział Polskiej Agencji Prasowej Attila Janasoczki, rzecznik prasowy komendy głównej policji komitatu (województwa) Borsod-Abaúj-Zemplén.
Obecnie nie toczą się żadne negocjacje w sprawie przekazania kierowcy (stronie polskiej). Węgierskie władze intensywnie kontynuują dochodzenie - zapewnił. Dążymy do tego, aby zakończyć dochodzenie możliwie najszybciej i w sposób jak najbardziej profesjonalny oraz aby ponad wszelką wątpliwość ustalić przyczynę wypadku - dodał.
Ranni mają wrócić do kraju
Rzecznik rządu Adam Szłapka przekazał, że pierwszy transport poszkodowanych Polaków ma odbyć się w poniedziałek wieczorem. Samolot z około 20 osobami ma mieć międzylądowanie w Rzeszowie.
Pacjenci wymagający bardziej specjalistycznej opieki mają zostać przetransportowani samolotem zabezpieczenia medycznego. Osoby, których stan nie pozwoli na bezpieczny przewóz, pozostaną tymczasowo pod opieką lekarzy na Węgrzech.
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda informowała, że resortowy zespół medyczny odwiedza cztery szpitale, do których trafili ranni. Lekarze mają - wspólnie z węgierskimi medykami - ocenić, którzy pacjenci mogą zostać bezpiecznie przewiezieni do Polski.
W gotowości pozostają dwa samoloty Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz polskie szpitale. Ranni mają w pierwszej kolejności trafić do placówek na Podkarpaciu, możliwie blisko swoich rodzin.
