Kidawa-Błońska: Tusk nie musi rezygnować z kierowania Platformą

Niedziela, 31 sierpnia 2014 (12:21)

Donald Tusk przestanie być premierem, ale wcale nie musi rezygnować z funkcji szefa Platformy Obywatelskiej - twierdzi rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska. W rozmowie z RMF FM przyznaje, że scenariusz pozostania u steru partii jest poważnie rozważany przez premiera.

Kidawa-Błońska przekonuje w rozmowie z RMF FM, że unijne przepisy nie nakazują Tuskowi odejścia z partii po wyborze na przewodniczącego Rady Europejskiej. Objęcie tego stanowiska będzie wiązać się z zakazem pełnienia krajowych funkcji publicznych, dlatego Donald Tusk musi zrezygnować z funkcji premiera, ale z szefowania partii już niekoniecznie.

Platformie bardzo przyda się przewodniczący na najważniejszym stanowisku w Unii Europejskiej, zwłaszcza w jesiennej kampanii wyborczej. Część polityków partii rządzącej twierdzi, że Tusk nie odda władzy nad PO, niektórzy obawiają się jednak, że może mieć problemy z kierowaniem partią z Brukseli.

Zrobił dobre wrażenie w Brukseli

"Teraz wszyscy w Unii będziemy się w Unii uczyć języka polskiego" - żartuje się w Brukseli po wczorajszym wystąpieniu Donalda Tuska. Jak donosi nasza korespondentka Katarzyna Szymańska-Borginion, zagraniczni dziennikarze uznają szefa polskiego rządu za polityka merytorycznego, sprawnego i dowcipnego.

Tusk zyskał sympatię dziennikarzy sypiąc żartami. Podoba mi się jego poczucie humoru. Ważne, że ktoś Polski obejmuje to stanowisko, bo to ważny kraj - powiedziała RMF FM Griselda Pastor, z hiszpańskiego radia. Premier obiecał, że za trzy miesiące będzie już prowadzić konferencję po angielsku. Zagraniczni dziennikarze liczą na to, że dotrzyma słowa. Zapowiedział - jak się wyraził - "odważne" ale "nie radykalne" działania w celu osiągnięcia pokoju na Ukrainie. Wyszedł naprzeciw brytyjskiemu premierowi Davidowi Cameronowi mówiąc, że nie wyobraża sobie Unii bez Wielkiej Brytanii.

"Nie jest znany z sympatii do Rosji"

Wszystkie najważniejsze media w Rosji odnotowały wybór premiera Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Według dziennika "Moskowskij Komsomolec", Tusk "ma opinię poczytalnego polityka, jednak nie jest on znany ze szczególnej sympatii do Rosji".

Relacjonując sobotni szczyt Unii Europejskiej i pierwszą konferencję prasową nowo wybranego przewodniczącego Rady Europejskiej, rosyjskie agencje informacyjne szczególną uwagę zwróciły na to, co Tusk powiedział na temat Ukrainy.

ITAR-TASS zauważyła, że "zdaniem nowo wybranego szefa Rady Europejskiej, wobec kryzysu na Ukrainie UE powinna działać śmiało, ale rozważnie". Natomiast agencja Interfax wybiła, że Tusk "podkreślił znaczenie wspólnego stanowiska Unii Europejskiej i konieczność poszukiwania rozsądnego kompromisu w uregulowaniu ukraińskiego kryzysu".

Komentując decyzje personalne sobotniego szczytu - czyli poza wyborem Tuska desygnowanie na szefową unijnej dyplomacji Federiki Mogherini z Włoch - wielkonakładowy "Moskowskij Komsomolec" ocenił, że "można mówić o objęciu kluczowych stanowisk w UE przez nowe pokolenie liderów, którzy będą funkcjonować w trojce z weteranem polityki europejskiej, wyznaczonym niedawno na szefa Komisji Europejskiej Luksemburczykiem Jean-Claudem Junckerem".

"Donald Tusk ma opinię poczytalnego polityka, jednak nie jest on znany ze szczególnej sympatii do Rosji. Niedawno oświadczył, że na wschodzie Ukrainy są rosyjskie wojska. Jest jasne, po czyjej stronie są sympatie polskiego premiera w ukraińskim kryzysie" - wskazała rosyjska gazeta.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Katarzyna Szymańska-Borginon

Krzysztof Berenda

RMF FM/PAP