Ośmiu z nich - jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada - wylądowało już w Warszawie. Jeden przyleci pod koniec dnia, do kraju będzie wracał przez Monachium.
Z informacji, które uzyskał nasz dziennikarz, wynika, że kibice po zatrzymaniu nie usłyszeli żadnych zarzutów, a tureckie władze chciały się ich pozbyć i zdecydowano o deportacji. Mają też mieć zakaz wjazdu do Turcji.
W rozmowy z Ankarą byli zaangażowani polscy dyplomaci, a także przedstawiciele klubu piłkarskiego z Zabrza.
Do starć najpierw z ochroną obiektu, a potem policją doszło, gdy polska grupa odmówiła usunięcia transparentów ze swego sektora. W trakcie bójki rękę złamał turecki opiekun polskich spottersów (specjalnie wyszkolonych funkcjonariuszy, których zadaniem jest monitorowanie środowiska kibiców). Nie został jednak zaatakowany, a niefortunnie się wywrócił.