Kajetan P. zatrzymany na Malcie: "Podawał się za niemieckiego turystę"

Czwartek, 18 lutego 2016 (11:07)

27-letni Kajetan P. podejrzany o brutalny mord w Warszawie, może zostać przetransportowany do Polski szybciej niż w ciągu kilku tygodni. Maltański wymiar sprawiedliwości ma już komplet dokumentów, który będzie podstawą decyzji o wydaniu go Polsce – donosi dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada. To zależy od zachowania samego podejrzanego: „może on wyrazić zgodę na przekazanie, wówczas terminy są krótsze” – mówi prokurator Przemysław Nowak rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej. Kajetan P. został zatrzymany w środę po południu na starym mieście w Valletta. W tej chwili przebywa w maltańskim areszcie, nie był przesłuchiwany w charakterze podejrzanego.

Kajetan P. nie był na Malcie przesłuchiwany w charakterze podejrzanego - powiedział w prokurator Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Nowak pytany o to czy Kajetan P. przyznał się do zabójstwa, zaznaczył, że zeznania podejrzanego przed policją nie mają znaczenia, "znaczenie ma czynność przesłuchania przed prokuratorem."

W środę do sądu w stolicy Malty, la Valletcie, został przesłany drogą elektroniczną Europejski Nakaz Aresztowania. To, czy Kajetan P. trafi do Polski wcześniej niż za kilka tygodni, zależy nie tylko od tamtejszego wymiaru sprawiedliwości, ale także od zachowania samego podejrzanego.

Może on wyrazić zgodę na przekazanie, wówczas terminy są krótsze, może on nie składać zażalenia na postanowienie o tymczasowym aresztowaniu lub zażalenia na postanowienie o przekazaniu, wówczas to oczywiście przyspiesza tę procedurę - podkreśla Nowak.

Kajetan P. przebywał na Malcie od tygodnia

Zatrzymania Kajetana P. na Malcie dokonali lokalni policjanci, przy asyście funkcjonariuszy z Zespołu Poszukiwań Celowych Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu i funkcjonariuszy CBŚP.

Wraz z polskimi policjantami był też włoski funkcjonariusz z Europejskiej Sieci Współdziałania Zespołów Poszukiwań Celowych - ENFAST (European Network of Fugitive Active Search Teams). Od samego początku poszukiwania prowadzone były w kraju i za granicą.  Na bieżąco współdziałaliśmy z Niemcami, Włochami, Maltańczykami, zaangażowani byli oficerowie łącznikowi polskiej policji w krajach UE. Sprawdzaliśmy każdy sygnał - podała Iwona Kuc z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji.

Jak poinformowała Kuc, sygnały dotyczące Kajetana P. docierały do polskich policjantów z Niemiec, Włoch, ale także z Irlandii. Zadbaliśmy też o to, by każda policja w Europie była zaopatrzona w zdjęcie i informację o poszukiwanej osobie - dodała.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że już kilka dni temu podejrzanego namierzyli na Malcie policjanci z grup pościgowych ze stołecznej i wielkopolskiej policji, a policjanci z Poznania ustalili, w którym hotelu się zatrzymał.

W chwili zatrzymania, podczas wysiadania z autobusu, Kajetan P. był zaskoczony, nie stawiał żadnego oporu. W znalezionym przy nim plecaku były rzeczy osobiste i m.in. nóż.

Kajetan P. był na Malcie od mniej więcej tygodnia. Zabiegał o zgodę na wyjazd do Tunezji. W hotelu, gdzie się zatrzymał, podawał się za niemieckiego turystę - powiedział Andrzej Borowiak rzecznik prasowy wielkopolskiej policji. Policja nie ma informacji, by Kajetan P. posługiwał się nie swoimi dokumentami.

27-latkowi grozi dożywocie

Kajetan P., pracownik jednej z warszawskich bibliotek, jest podejrzany o zabójstwo młodej kobiety na początku lutego w Warszawie. Strażacy, wezwani do pożaru w mieszkaniu na Żoliborzu, znaleźli w nadpalonym worku ciało. Było okaleczone, bez głowy. Głowę odnaleziono później w plecaku, w tym samym lokalu. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna zabił Katarzynę J. w mieszkaniu na Woli, a następnie przewiózł jej ciało do wynajmowanego przez siebie mieszkania na Żoliborzu.

W tej sprawie przesłuchano kilkunastu świadków. Dokonano także kilkunastu oględzin, kilku przeszukań oraz powołano biegłych. Kajetanowi P. grozi dożywocie.

(dp) 

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM/PAP