Jest akt oskarżenia ws. wypadku pod Mszczonowem. Zginęła trójka dzieci

Wtorek, 6 marca 2018 (07:41)

Jest akt oskarżenia przeciwko kobiecie, która w październiku 2016 roku spowodowała tragiczny wypadek pod Warszawą. Zginęło w nim troje dzieci. Pięć osób zostało rannych. Doszło do tego na obwodnicy Mszczonowa. Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Żyrardowie.

Jak ustalili śledczy, Magdalena A.-K., jadąca Fordem C-Max, podczas wyprzedzania kolumny aut wymusiła pierwszeństwo i doprowadziła do czołowego zderzenia z Volvo XC 70. Zginęła trójka dzieci. Jedno zostało ranne. W wypadku poszkodowanych zostało też czworo dorosłych.

Kobieta- według informacji prokuratury - złożyła wyjaśnienia, w których oświadczyła, że kierowała samochodem marki ford. Pamięta też, że była wynoszona z samochodu. Nie pamięta jednak samego zderzenia.

W obu autach jechały rodziny - w volvo rodzice z trójką dzieci. Nie podróżowały one w fotelikach. Zdaniem rzecznika warszawskiej prokuratury okręgowej Łukasza Łapczyńskiego, w czasie śledztwa powołano biegłych, którzy analizowali, czy brak fotelików mógł się przyczynić do śmierci dzieci. Z ich opinii wynika, że gdyby dzieci siedziały w dodatkowych fotelikach, prawdopodobnie doznałyby innych obrażeń, jednak nie można określić, czy byłyby one śmiertelne, gdyż żaden fotelik, ani inne urządzenie mające na celu zwiększenie bezpieczeństwa przewożonych pasażerów nie gwarantuje takiego przy prędkościach przekraczających 50 km/h - tłumaczy prok. Łapczyński. Jak dodał, według ekspertów urządzenia zastosowane w samochodzie volvo posiadały homologację i spełniały wymogi i zapewniały wymagany poziom bezpieczeństwa pasażerów w przypadku zderzenia czołowego oraz spełniały normy w tym zakresie analogiczne dla fotelików.

Ustalono natomiast, że dwoje dzieci - siedzące pośrodku i po prawej stronie - miało niewłaściwie zapięte pasy. Rodzice, którzy zostali ranni w wypadku, zapewniali jednak w trakcie śledztwa, że pasy zostały zapięte prawidłowo. Biegli ocenili, że gdyby pasy cały czas były zapięte prawidłowo, obrażenia byłyby inne - ale nie byli w stanie powiedzieć jakie i czy dzieci mogłyby przeżyć - dodał Łapczyński. Ustalono też prędkość aut w chwili zderzenia - w przypadku volvo było to ok. 78-90 km/h, a w przypadku forda ok. 24-28 km/h. Kierowcy byli trzeźwi.

(ug)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM/PAP