Janusz Lewandowski

Wtorek, 7 maja 2002 (20:00)

Poseł Platformy Obywatelskiej, członek Rządowej Komisji Skarbu Państwa

Tomasz Skory: Czy jest pan zaszokowany, tak jak Leszek Miller, danymi z raportu na temat spółek, który dziś omawiał rząd?

Janusz Lewandowski: To jest takie ponowne odkrywanie Ameryki, dlatego że złe zjawiska, które się rodzą, tu zostały celowo wyolbrzymione. Takie było zapotrzebowanie propagandowe. Nie ma bowiem reguły niegospodarności w sektorze państwowym, jest natomiast podejrzenie, że gospodaruje on gorzej niż sektor prywatny, który ma realnych akcjonariuszy. To zjawisko jest pod każdą szerokością geograficzną, pod każdą barwą partyjną. Przypomina też natychmiast epizod rządzenia PLS-u i SLD po roku 1993, a to zaczyna dziwić, że obecna koalicja nie redukuje wpływów państwa i partii w gospodarce, a uruchamia własną karuzelę stanowisk.

Tomasz Skory: Czy myśli pan, że te firmy, które zostały ocenione w raporcie, specjalnie wyselekcjonowano, żeby pokazać marnotrawstwo, złodziejstwo?

Janusz Lewandowski: To na pewno efekt propagandowy.

Tomasz Skory: Ale tam przecież nie ma nic nowego. O tych wszystkich sprawach już wiemy.

Janusz Lewandowski: Tak, ale jest wszystko naraz i w ten sposób tworzy się nowa jakość propagandowa. Ona jest w tej chwili potrzebna, żeby odwrócić uwagę od własnej nieporadności rządu. Poza tym rząd ma dwa warianty ćwiczone jako stały fragment gry. Pierwszy - Narodowy Bank Polski i Balcerowicz (to tym razem nie ten wątek), a drugi to wątek – poprzednicy zepsuli Polskę.

Tomasz Skory: Przyzna pan, że w tym wypadku to dość zasadne zwrócenie uwagi. Raport mówi o braku strategii, złych inwestycjach, braku realizmu i aktywności firm i intensywnym zadłużaniu się. Czy to wszystko może wynikać z braku kompetencji i nieumiejętności prowadzenia biznesu?

Janusz Lewandowski: Znowu źle byłoby operować regułą, dlatego, że są firmy państwowe lepiej i gorzej zarządzane. Ale generalnie tam, gdzie w miejsce kompetencji, a to była otwarcie deklarowana zasada TKM - wkracza partyjna

nomenklatura w miejsce jakiegokolwiek konkursu czy fachowości w nominacjach. Tyle że to samo działo się wcześniej, to samo dzieje się teraz. Trzeba być niezwykle łatwowiernym, żeby uwierzyć, że lekarstwem na bolączki starej nomenklatury może być nowa nomenklatura.

Tomasz Skory: Ale taki bodaj jest pomysł SLD. Ja przypomnę Top Quality Management zamiast Low Quality Management.

Janusz Lewandowski: Po prostu trzeba by liczyć na ogromną łatwowierność i słuchaczy i elektoratu, żeby się przedstawić jako ten dobry gospodarz, który przychodzi po złym, ale działa wedle tej samej zasady, czyli brania łupu.

Tomasz Skory: Raport dotyczy zaledwie dwudziestu kilku strategicznych spółek skarbu państwa jest ich ogółem 1700 bodajże. Czy myśli pan, że w innych jest inaczej? Gorzej? Lepiej?

Janusz Lewandowski: Ja generalnie dość sceptycznie patrzę na zarządzanie państwowe w gospodarce. To znaczy państwo w gospodarce – to się nie sprawdza pod żadną szerokością geograficzną, ale pewnie to stworzono tak, by stworzyć duży efekt medialny. Na pewno możliwości dużych przedsiębiorstw jak KGHM czy PZU – nieźle dojone firmy – są większe niż małej spółki na pograniczu bankructwa.

Tomasz Skory: Czy to znaczy, że wiedział pan o niektórych tych rzeczach, domyślał się i nic pan nie zrobił kiedy się działy. Mówię o tych niegospodarnościach, o tym o czym dzisiaj Stanisław Speczik – obecny prezes KGHM – nazwał po pierwsze beznadziejnie złym zarządzaniem, po drugie kientyzmem politycznym i po trzecie ordynarnym złodziejstwem?

Janusz Lewandowski: Trzeba odcedzić takie elementy propagandowe jakie zostały zadane na dzisiejszej konferencji prasowej od rzetelnej oceny. Dla mnie zawsze ten styk gospodarki z polityką, jakim jest zarządzanie spółkami Skarbu Państwa, jest dosyć ryzykowny i rodzi rozmaite pokusy. Dlatego jestem zwolennikiem ograniczenia państwa przez prywatyzację.

Tomasz Skory: A to ma szansę się stać w obecnych warunkach?

Janusz Lewandowski: Na razie się nie dzieje i dlatego taki raport, który odsłania nieprawidłowości w zarządzaniu firmami państwowymi staje się samooskarżeniem rządu, który zamroził ten kapitalizm państwowy, uruchomił własną karuzelę stanowisk, wcale nie wedle kompetencji.

Tomasz Skory: Rząd nie zmienia republiki, zmienia kolesiów.

Janusz Lewandowski: To było przypomnę hasło, pod którym AWS szedł do wyborów i przekonał Polaków, bo coś złego działo się i wcześniej. Czyli właśnie koniec republiki kolesiów to było zawołanie, z którym AWS szedł do wyborów i przekonał, bo wygrał. Natomiast w to miejsce podstawił własną karuzelę stanowisk.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

-