Jan Olbrycht w RMF24: Pieniądze leżą, bo dwa środowiska rządowe się ze sobą kłócą

Piątek, 20 maja (07:07)

Unia Europejska skieruje ćwierć mld euro do Polski i czterech innych krajów, które mają u siebie uchodźców z Ukrainy. Ile z tych pieniędzy trafi do naszego kraju? Kiedy będzie reszta, z obiecanych w sumie 400 mln? Biegłego w unijnych finansach eurodeputowanego Jana Olbrychta pytał o to Michał Zieński w "7 pytań o 7:07" w internetowym radiu RMF24.

Michał Zielinski: Już niemal 100 miliardów euro zostało wypłaconych z unijnego Funduszu Odbudowy. Chodzi o bezzwrotne granty i pożyczki. Niemal połowę tej sumy trafiła do Włoch 46 mld euro a do Polski zero. Czuje się pan winny w tej sprawie? Pytam ponieważ była premier Beata Szydło to was wskazuje jako winowajców. Cytat z wypowiedzi europosłanki PiS Beaty Szydło: "Polityczna nagonka Komisji na Polskę w sprawie KPO została wygenerowana pod wpływem posłów PO i Lewicy". Co pan na to?

Europoseł Jan Olbrycht: Z całą odpowiedzialnością twierdzę, że czyste kłamstwo. Winny się nie czuje, natomiast, jak każdy mieszkaniec naszego kraju, delikatnie mówiąc, nie jestem z tego powodu zadowolony, żeby nie powiedzieć, jestem wściekły. Pieniądze leżą, mogą być wykorzystane w kraju dla gospodarki i nie płyną tylko dlatego, że dwa środowiska rządowe się ze sobą kłócą o to, czy utrzymają się przy władzy czy nie. To jest fatalna informacja, już nie mówiąc o płaceniu milion euro dziennie.

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY W RMF24

Jeśli nie będzie jednomyślności, nie będzie sankcji

Polska teraz jest schronieniem dla uciekinierów przed wojną na Ukrainie. Naraża się rosyjskim nacjonalistom. Już mówią, że jesteśmy następni w kolejce do denazyfikacji, bo jesteśmy centrum przerzutu broni. Próbujemy teraz jeszcze wywieźć z ogarniętej wojną Ukrainy zboże dla świata. Może to nie czas, żeby w ogóle się zajmować takimi sprawami, czy jakaś Izba Dyscyplinarna jest, albo jej nie ma. Zażartuję, może nie czas żałować róż, kiedy płoną lasy. Proszę powiedzieć, dlaczego ta sprawa wciąż ma takie znaczenie i taką rangę dla Brukseli?

Rzeczywiście to nie jest czas na tego typu działania. Myślę, że te refleksje powinniśmy mieć w Polsce. Jeżeli wokół jest wojna, jeżeli wojna jest w gruncie rzeczy złamaniem wszelkich możliwych praw wszelkich możliwych zasad, to Polska - tak jak cała Unia Europejska - powinna być wzorem przestrzegania prawa, praworządności i tak dalej. W tej szczególnej sytuacji prowadzić spory dotyczące praworządności jest kompletnie bez sensu. Natomiast Komisja Europejska po prostu trzyma się przepisów. Komisja Europejska jest organem wykonawczym, ma swoje przepisy, ma je wykonać i je wykonuje. Odwoływanie się do tego, że Komisja powinna wziąć pod uwagę nasze zachowanie wobec Ukraińców... komisarz wyraźnie powiedział na ostatnim spotkaniu w Parlamencie Europejskim, że właśnie Unia Europejska powinna być dzisiaj w szczególności takim modelowym przykładem przestrzegania prawa. Zgadzam się z taką tezą, że to nie jest tak, ale to jest pytanie i uwaga skierowana głównie do Polski.

A jeśli chodzi o wojnę, to wiemy od przedwczoraj, że będą dodatkowe pieniądze - 400 milionów euro bezpośrednio na ten cel. Na razie 250 milionów jest uruchomionych. Wiadomo już, ile z tego trafi do Polski? To będzie proporcjonalnie w stosunku do liczby uchodźców dzielone?

To już wiadomo od samego początku, że to idzie poszczególnymi etapami. To znaczy jednej strony pomoc humanitarna, pomoc przy zakupie broni, potem uruchomienie wszelkich możliwych działań związanych z niewydanymi pieniedzmi z Polityki Spójności. U nas jak wiadomo, rząd mówi, że wydał albo właśnie wydaje i w związku z tym ich nie ma.

Mówi pan o takich pieniądzach, które można przesunąć. Nie o dodatkowych, ale takich które już są w funduszach?

Proszę wybaczyć, to nie jest tylko kwestia przesunięcia. Jeżeli one są niewydane, to one po prostu przepadną. Jeżeli mamy zrobić wszystko i to jest wyjątkowa sytuacja, żeby uratować, żeby nie przepadły, bo z różnych powodów nie są jeszcze zakontraktowane, to trzeba je wykorzystać. Pytanie, czy wszystkie co do złotówki wydaliśmy?

Nigdy tak nie jest.

Nawet pieniądze które Polska Polska dostała - to jest w granicach 2 mld - Komisja obliczyła, że jeszcze dzisiaj nie zakontraktowanych jest ponad miliard euro. Natomiast rząd wyraźnie potwierdza, że ma te pieniądze, tylko je wyda na coś innego, ponieważ uważa, że są inne tyle ważne, a równocześnie mówi, że Bruksela nic nie daje. Te pieniądze, o których pan wspomnia, to jest kolejna pula, tylko nie jest tzw. kopercie narodowej. To wynika z tej słynnej obietnicy Ursuli von der Leyen w Warszawie, gdzie mówiła o miliardzie z kasy Unii Europejskiej. To jest kolejne szukanie w budżecie pieniędzy dotyczących w szczególności imigracji i azylantów. Z tego co ja słyszałem, to główne pieniądze pójdą do pięciu krajów, które są najbardziej poszkodowane, jeżeli chodzi o taki kryzys uchodźczy. To z tego co ja słyszałem, to jest w granicach około 400 milionów euro dla Polski.

Komisja Europejska opisując metodę wydawania tych pieniędzy, tłumaczy to tak. Wypisałem sobie cytat i będę prosił o to, żeby pan wyjaśnił, o co może chodzić. "Aby zapewnić szybkie wydatkowanie środków bez dużego administracyjnego obciążenia, Komisja będzie uwalniać te środki na podstawie osiągniętych wyników, a nie rzeczywistych kosztów. O co tu chodzi?

To jest nowa metoda, którą Komisja wprowadziła przy okazji Krajowego Planu Odbudowy którego zresztą nie mamy. To jest wypłacanie nie na podstawie faktur, a sprawdzonych efektów. Ktoś mieć wspaniałą fakturę na wydanie ogromnej ilości pieniędzy, a efektów żadnych, albo mało. Komisja Europejska mówi jesteśmy gotowi bardzo szybko wydawać pieniądze, ale proszę nam pokazać konkretne efekty, a nie tylko faktury.

Ale to znaczy, że będzie łatwiej? Że będzie mniej kontroli a nie więcej?

To oznacza tylko tyle, że kontrola będzie dokładniejsza. To nie będzie kontrola typowo administracyjna, czy w papierach się zgadza tylko czy rzeczywistość odpowiada papierom.

Co z kolejnym pakietem sankcji przeciwko Rosji i odcięciem Europy od rosyjskiej ropy? Było tyle szumu i nic z tego na razie nie wynika. Coś pana zdaniem z tego będzie rychło?

Moim zdaniem będzie. Tylko specyfika sankcji, nie polega na tym, że państwa czy premierzy siedzą wokół stołu i umówią się, że zablokują pewne rzeczy. To mogą zrobić w każdej chwili. Może się umowić 5, 6, 10, 15 państw. Wprowadzenie sankcji oznacza wprowadzenie określonych rozwiązań prawnych, które zakazują działać i w tej sytuacji już trzeba jednomyślności. Jeżeli ma być jednomyślność, to trzeba pokonać wszelkie przeszkody jak np. opory niektórych państw takich jak Węgry. Moim zdaniem wszystko idzie w tym kierunku, żeby tę sprawę załatwić. Jestem przekonany, że kolejny pakiet będzie. Natomiast to na pewno będzie wymagało również ustępstw w stosunku do Węgier, jeżeli chodzi o budowę infrastruktury. Tak jak powiedziałem, to jest przepis, który wymaga jednomyślności. Jeśli nie będzie jednomyślności, nie będzie sankcji. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Marlena Chudzio

Michał Zieliński