Jak obronić się przed atakiem agresywnego psa?

Środa, 11 lipca 2012 (17:31)

Wraz z nadejściem wakacji może wzrastać ryzyko pogryzień przez psy. Tego, jak ustrzec się przed niebezpieczeństwem ze strony agresywnego zwierzęcia, dowiadują się uczniowie gdańskich podstawówek w ramach specjalnych, wakacyjnych zajęć o bezpieczeństwie. Warsztaty prowadzą strażnicy miejscy.

Jak podkreślają funkcjonariusze, w wakacje dzieci szczególnie narażone są na ataki ze strony psów. Dzieci więcej czasu spędzają na powietrzu, na placach zabawach, na plaży, w parkach, jeżdżą na wieś - i do takich sytuacji może częściej niestety dochodzić - tłumaczy Adrian Litwiński z referatu profilaktyki Straży Miejskiej w Gdańsku. Dlatego strażnicy uczą dzieci, jak unikać takich sytuacji i jak zachować się w momencie, kiedy pies zaatakuje.

Strażnicy uczą przede wszystkim, by nie uciekać przed psem, bo w jego naturze leży, by w takiej sytuacji nas gonić. Zatem aby uniknąć ataku, najlepiej stanąć na baczność - jak żołnierz - i unikać kontaktu wzrokowego ze zwierzęciem. Należy je obserwować jedynie kątem oka, by dokładnie widzieć, jak się zachowuje.

Strażnicy uczą także dzieci tzw. bezpiecznej pozycji "żółwia". To taka pozycja, w której najważniejsze części naszego ciała są osłonięte, zasłonięte. I taki pies, który atakuje, niewiele może zrobić. A jeśli już coś zrobi, to z niewielką krzywdą - tłumaczy Litwiński.

Jak przybrać taką "bezpieczną pozycję"? Trzeba skulić się na ziemi, przykurczyć nogi, schować głowę i zasłonić kark. Szyję przysłaniamy zaciśniętymi pięściami, ze schowanym wewnątrz nich kciukiem. To sprawi, że agresywny pies nie odgryzie nam palców, ale przede wszystkim nie będzie miał dostępu do tętnic szyjnych.

Strażnicy podkreślają też, że to nie pies jest winny takich sytuacji, a jego właściciel. Niestety zdarzają się nieodpowiedzialni właściciele psów. Nie trzymają ich na smyczy, nie zakładają kagańców i puszczają psy luzem, nie mając nad nimi kontroli - mówi Litwiński.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Kuba Kaługa