Hiszpanie ukarali Aznara za poparcie wojny w Iraku

Poniedziałek, 15 marca 2004 (07:00)

Partia premiera Jose Marii Aznara traci władzę w Hiszpanii. Po zliczeniu 90 proc. głosów zdecydowanie prowadzą socjaliści. Wiadomo, że we wczorajszych wyborach zagłosowało 75 proc. uprawnionych - to drugi najwyższy wynik w historii tego kraju.

Wszystkie przedwyborcze sondaże wskazywały Partię Ludową jako zwycięzcę. Były on jednak przeprowadzone przed zamachem, a to właśnie on zdecydował o klęsce prawicy a przede wszystkim fakt, że rząd nie ujawnił informacji, kto dokonał zamachu.

Hiszpańskie władze upierały się, że była to ETA choć miał dowody wskazujące na terrorystów islamistów. Wszystko to wyszło na jaw dzień przed głosowaniem, można więc powiedzieć, że Hiszpanie stracili zaufanie do partii Aznara. Specjalni wysłannicy RMF, Ewa Wysocka i Paweł Świąder sprawdzali czy to właśnie zamach zmobilizował Hiszpanów do głosowania:

Przejęcie rządów przez socjalistów to cios dla koalicji okupującej Irak. Zwycięska partia opowiada się bowiem za szybkim wycofaniem 1300 osobowego kontyngentu z Iraku. Mówi się nawet, że ma to nastąpić przed końcem czerwca. Byłby to poważny kłopot dla Polaków, bo Hiszpanie stacjonują w dowodzonej przez nas strefie.

Komentatorzy podkreślają również, że wyniki hiszpańskich wyborów mogą być odczytane w świecie muzułmańskim jako zwycięstwo al-Qaedy. I to w dodatku zwycięstwo starannie zaplanowane. Gazeta „El Pais” cytuje arabski dokument, w którym napisano, że Hiszpania jest słabym ogniwem w koalicji, które pęknie po dwóch trzech atakach.

Lokale wyborcze były wczoraj dokładnie pilnowane przez policjantów, ochroniarzy i służby specjalne. Wiele lokali zorganizowano w szkołach. Tam ściany zdobiły namalowane przez dzieci gołąbki pokoju...

07:00

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

-