Hall wciąż nie wie, co zrobić z pechowymi gimnazjalistami

Czwartek, 12 czerwca 2008 (15:38)

Gimnazjaliści, którzy nie opracowali "Kamieni na szaniec" i "Syzyfowych prac" pozostawieni bez pomocy. Minister Edukacji Katarzyna Hall zaapelowała jedynie do samorządowców i dyrektorów szkół ponadgimnazjalnych o indywidualne traktowanie kandydatów.

Minister edukacji Katarzyna Hall wystąpiła, ale nie przedstawiła żadnych konkretnych propozycji gimnazjalistom, którzy kiepsko napisali na teście feralne zadanie numer 32. Dziś minister Hall powtórzyła jedynie to co mówiła wcześniej.

Liczymy, że procedura indywidualnego monitorowania każdego ucznia przyniesie bardzo pomyślny rezultat. Jak rekrutacja będzie się kończyć w pierwszej połowie lipca, będziemy mogli państwu z przyjemnością powiedzieć, że wszyscy uczniowie znaleźli swoje odpowiednie miejsca w szkołach ponadgimnazjalnych - mówiła minister.

Dzisiaj Centralna Komisja Egzaminacyjna ogłosiła wyniki testu kompetencyjnego. Dokonia gimnazjalistów nie napawają optymizmem. Uczniowie nie radzą sobie z pisaniem wypracowań, robią błędy ortograficzne i stylistyczne. Pisanie tekstu własnego okazało się dla nich najtrudniejszym zadaniem.

Najwięcej punktów w teście humanistycznym, bo aż 16, uczniowie mogli zdobyć właśnie za charakterystykę wybranego bohatera: „Kamieni na szaniec” lub „Syzyfowych prac”. Średni wynik uzyskany z tego zadania to zaledwie 6,8 pkt. Problem mieli z nim głównie uczniowie, którzy nie przeczytali tych utworów lub źle zapamiętali ich treść. Od ilości uzyskanych punktów zależy dalsza edukacja uczniów; w lepszym czy gorszym liceum.

Ja nie mam żadnego ruchu - mówiła reporterce RMF FM dyrektorka VIII LO we Wrocławiu, Krystyna Socha. System komputerowy wybierze tych najlepszych, którzy wybrali moją szkołę i ja muszę się do tego dostosować. Jeśli wszyscy potwierdzą swoją wolę w pierwszym naborze przynosząc oryginały do szkoły, to ja nie mam nic do powiedzenia, przecież nie zrobię 40-osobowych klas - tłumaczy dyrektor.

Kto odpowie za testową wpadkę?

Reporterka RMF FM Kamila Biedrzycka dociekała czy i kto poniesie konsekwencje nieprzygotowania uczniów do testu. Ale bez efektu. Minister Hall jak ognia unikała bowiem pytań o to, kto ponosi odpowiedzialność za złe przygotowanie gimnazjalistów do testu. Wydawać by się mogło, że nie ma winnych całego zamieszania z zadaniem nr 32. Minister Hall bojąc się podejmowania odpowiedzialnych decyzji zrzuca odpowiedzialność na dyrektorów szkół. Jej zdaniem to właśnie oni mają obowiązek nadzorować, czy program jest realizowany, i w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości wyciągać konsekwencje personalne. Dyrektorzy szkół są oburzeni. Jak twierdzi dyrektor jednego z gimnazjum w Szczecinie, jeszcze nigdy nie zwolniono nauczyciela za to, że nie zdążył zrealizować programu. Posłuchaj:

Czyli winni są, ale kary nie poniosą. Wniosek? Kolejna edukacyjna wpadka minister edukacji.

Uczniowie pozostawieni bez pomocy

Sześć tysięcy uczniów, którzy nie omówili obowiązkowych lektur i nie rozwiązali zadania numer 32, dostanie specjalne zaświadczenie. Minister edukacji apeluje do samorządów i dyrektorów szkół ponadgimnazjalnych, żeby na ich postawie indywidualnie traktowali każdego kandydata. O tym, ile warte będą te zaświadczenia przekonamy się w połowie lipca - wtedy zakończy się rekrutacja.

W samym tylko Wrocławiu zabrakło miejsca w wymarzonych szkołach dla ponad pół tysiąca uczniów, czterystu z nich to gimnazjaliści z problemem zadania numer 32.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM - newsroom