Gersdorf: Nie mogłam postąpić wbrew wiążącemu mnie przepisowi

Piątek, 27 kwietnia 2018 (09:12)

Istotą urzędu, który nadal jeszcze sprawuję, jest to, aby na czyjeś bezprawie i samowolę nie odpowiadać tym samym. Nie mogłam zatem postąpić wbrew wiążącemu mnie przepisowi ustawy - oświadczyła I prezes SN Małgorzata Gersdorf w oświadczeniu dot. zwołania posiedzenia KRS w nowym składzie. Dziś odbędzie się posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa - pierwsze po wyborze przez Sejm nowych sędziów-członków Rady i po rezygnacji prezes Gersdorf z funkcji przewodniczącej Rady. Posiedzenie ma być poświęcone przede wszystkim wyborowi nowego przewodniczącego KRS.

"Pragnę ponownie podkreślić, że nie mam wątpliwości co do braku podstaw zarówno do skrócenia kadencji części członków KRS głosami rządzącej większości, jak i do wyboru przez Sejm nowych osób na te same miejsca. Te ostatnie nie mają w mojej ocenie konstytucyjnego mandatu do piastowania funkcji członków Rady" - podkreśliła Gersdorf w oświadczeniu. Jak zaznaczyła "nawet jednak gdyby obecnie w Polsce istniała obiektywna możliwość przedstawienia wniosku o zbadanie konstytucyjności tych rozwiązań, i tak nie rzutowałaby ona na wymaganie wykonania przeze mnie obowiązku wynikającego z ustawy o KRS".

"Historia zna przypadki tak zwanego cywilnego nieposłuszeństwa w odniesieniu do jednostek - obywateli, którzy nie respektując ustawowego bezprawia, swoim działaniem lub zaniechaniem okazują niezgodę na łamanie praworządności. W tym wypadku jednak chodzi o czynność konstytucyjnego organu państwowego, a nie jednostki" - oświadczyła Gersdorf. I prezes SN przypomniała, iż jedną z jej kompetencji było i nadal pozostaje zwołanie pierwszego posiedzenia Rady po zwolnieniu stanowiska przewodniczącego. "Istotą urzędu, który nadal jeszcze sprawuję, jest to, aby na czyjeś bezprawie i samowolę nie odpowiadać tym samym. Nie mogłam zatem postąpić wbrew wiążącemu mnie przepisowi ustawy" - wskazała.


Gersdorf powtórzyła, że na mocy nowelizacji ustawy o KRS doszło do sprzecznego z konstytucją skrócenia trwającej cztery lata kadencji członków Rady będących sędziami. "Zarówno ten fakt, jak i wątpliwy prawnie wybór przez Sejm na te same miejsca nowych osób w procedurze, która nie gwarantowała ani przejrzystości postępowania organów państwa, ani minimum jakiejkolwiek niezależności Rady od czynnika politycznego, trzeba uznać za rażące i oczywiste naruszenie porządku prawnego Rzeczypospolitej, za które osoby sprawujące władzę pochodzącą z wolnych wyborów ponoszą pełną odpowiedzialność przed Narodem" - napisała. Dodała równocześnie, że "jednak Rada, jako organ o złożonym składzie osobowym, nie przestała istnieć".

(mn)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska