Gen. Skrzypczak: Przegraliśmy wojnę, zanim się zaczęła

Piątek, 14 stycznia (11:25)
Aktualizacja: Piątek, 14 stycznia (13:08)

"Nie wierzyłem w to, że taki wyciek może mieć miejsce. Można powiedzieć w skrócie, że zanim się wojna zaczęła, już ją przegraliśmy" - tak generał Waldemar Skrzypczak skomentował w rozmowie z internetowym radiem RMF24 opublikowaną przez Onet informację o wycieku danych o zasobach polskiego wojska. "Jest to dla mnie rzecz niepojęta, niezrozumiała, wymagająca natychmiastowych, radykalnych działań na poziomie państwa" - dodał były dowódca wojsk lądowych i wiceminister obrony narodowej. "Nie może być tak, że w tej chwili przeciwnik wie, że mamy za małe zapasy, że mamy niesprawne czołgi. To musi szybko ulec zmianie i wymaga nadzwyczajnych, wojennych działań ze strony najwyższych czynników państwa" - tłumaczył gość Tomasza Weryńskiego.

O wycieku bazy zasobów polskiego wojska poinformował - powołując się na dwa niezależne źródła związane ze służbami specjalnymi - portal Onet. "Niektóre informacje są niezwykle cenne dla obcych wywiadów. Według naszego informatora, specjalisty od cyberbezpieczeństwa, bazę ściągali już użytkownicy z kilkunastu krajów, w tym z Rosji i Chin" - podkreśla. Resort obrony narodowej stwierdził, że nie wyciekły żadne tajne informacje. Jednocześnie przyznał, że Żandarmeria Wojskowa prowadzi postępowanie wyjaśniające, w jaki sposób wojskowe dane znalazły się na nieautoryzowanych serwerach.

"Przegraliśmy wojnę zanim się zaczęła". Gen. Skrzypczak o wycieku danych z wojska

Tomasz Weryński: Panie generale, jaka była pana reakcja, gdy przeczytał pan po raz pierwszy informację o tym wycieku?

Gen. Waldemar Skrzypczak: Przede wszystkim niedowierzanie. Nie wierzyłem w to, że taki wyciek może mieć miejsce. Od strony wojskowego, który przygotował różnego rodzaju operacje wojskowe, można powiedzieć w skrócie, że zanim się wojna zaczęła, to już ją przegraliśmy. To jest rzecz niebywała, żeby wszystko, co jest w zasobach wiedzy o armii, zostało skumulowane w jednym miejscu. Ten zasób wiedzy, który jest dostępny także dla naszych potencjalnych przeciwników, pozwala analitykom wojskowym, takim m.in. jak ja, całym sztabom wojskowym dokonać dogłębnej analizy kondycji polskiej armii i odpowiedzieć tak naprawdę, co ta polska armia sobą stanowi i co w przypadku wojny taka armia może. Jeśli takie informacje posiada nasz potencjalny przeciwnik, to on ma pełny obraz tego, co sobą polska armia reprezentuje. Jest to dla mnie rzecz niepojęta, niezrozumiała, wymagająca natychmiastowych, radykalnych działań na poziomie państwa. Muszą zainterweniować najwyższe czynniki państwowe, żeby sprawę nie tyle wyjaśnić - pewnie będą długie próby wyjaśniania tego - ale po to, żeby natychmiast ten stan rzeczy zmienić, żeby obraz armii w krótkim czasie uległ zmianie. Jest to dla nas, dla państwa polskiego i polskiej armii niebezpieczne.

Co to są za dane, jaką mają wagę i jakie mogą być w związku z ich ujawnieniem konsekwencje dla polskiej armii?

Te dane obrazują stan polskiej armii, czyli ukompletowanie sprzętu wojskowego, stan zapasów materiałowych, środków walki... Ile mamy pocisków, rakiet, ile mamy amunicji do różnego rodzaju broni, jaki jest stan sprawności sprzętu - ile mamy sprawnych czołgów, wozów bojowych, ile niesprawnych. Pełna wiedza o stanie techniki wojskowej, jak również o stanie zapasów części materiałowych do sprzętu wojskowego. Generalnie wszystko, co daje życie na wojnie. Ktoś, kto ma taką wiedzę, może ocenić kondycję polskiej armii. Obawiam się, że ta ocena nie będzie oceną dobrą. Tu ludzie zawiedli, dla mnie jest to niepojęte, żeby w jednym miejscu był cały zbiór informacji o polskiej armii. Takie informacje się dzieli, one powinny być w różnych zbiorach i w żaden sposób ze sobą niepołączonych. Co jest najważniejsze dla potencjalnego przeciwnika? Informacja o przeciwniku, czyli o nas. Jeżeli Rosjanie wiedzą wszystko o nas, to jak powiedziałem na początku, myśmy tę wojnę przegrali zanim się zaczęła. 

Jakich ruchów ze strony dowództwa polskiej armii pan by teraz oczekiwał?

Przede wszystkim ze strony polityków, którzy powinni natychmiast podjąć działania. Nie wiem - nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, sejmowej komisji obrony narodowej, interwencji prezydenta, którzy podejmą kompleksowe działania, które będą miały charakter zorganizowany, w trybie pilnym wytyczą kierunki zmian. Nie chodzi o informację w tej chwili, ale zmiany w armii, żeby obraz, którym dysponuje przeciwnik, w szybkim czasie uległ zmianie. Nie może być tak, że w tej chwili przeciwnik wie, że mamy za małe zapasy, że mamy niesprawne czołgi. To musi szybko ulec zmianie i wymaga nadzwyczajnych, wojennych działań ze strony najwyższych czynników państwa - o ile te czynniki państwa czują się odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo, za naszą suwerenność i niepodległość. Ja się boję, że teraz zostanie to przez naszych polityków zmarginalizowane, że politycy będą mówili Polakom, że to w zasadzie żaden zbiór informacji albo powiedzą, że to informacje nieaktualne. Nie wolno tak mówić, bo to godzi w bezpieczeństwo i interes państwa polskiego.  

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Tomasz Weryński

Maciej Nycz