Ekstradycja domniemanej szefowej gangu kiboli Cracovii. Magdalena K. trafi dziś do Polski

Piątek, 20 listopada 2020 (11:46)

Jeszcze dziś do Polski ma zostać przetransportowana Magdalena K. - domniemana przywódczyni gangu krakowskich pseudokibiców Cracovii. To możliwe po decyzji słowackiego Sądu Najwyższego. 11 listopada Słowacy zgodzili się na jej ekstradycję. Dziś w konwoju policyjnym Magdalena K. ma zostać przewieziona do Krakowa.

Magdalena K. była poszukiwana czerwoną notą Interpolu za kierowanie bojówką pseudokibiców Cracovii, która handlowała narkotykami na ogromną skalę. Kobieta przebywała na Słowacji. Jako pierwszy informację o jej przewiezieniu do Polski podał portal tvn24.pl.

Według ustaleń tvn24.pl polscy policjanci pojechali po kobietę do Bańskiej Bystrzycy i stamtąd jeszcze dziś ma zostać przetransportowana do Polski. "Jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, noc z piątku na sobotę Magdalena K. powinna spędzić już w polskim areszcie" - podał portal.

Próbowała uzyskać azyl polityczny na Słowacji

Magdalena K. została zatrzymana 28 marca na terenie Słowacji. Od tego czasu trwa procedura wydania jej do Polsce.

Pod koniec października Prokuratura Krajowa poinformowała, że sąd w Bańskiej Bystrzycy "zgodził się na wykonanie europejskiego nakazu aresztowania i odrzucił wniosek Magdaleny K. o udzielenie jej azylu politycznego". Jej obrońcy przekonywali, że w Polsce naruszane są zasady praworządności i kobieta nie może liczyć na sprawiedliwy proces.

Podejrzana wcześniej dwukrotnie podejmowała próby uzyskania w Sądzie Okręgowym w Krakowie listu żelaznego, który umożliwiałby jej odpowiadanie z tzw. "wolnej stopy" do czasu prawomocnego wyroku. Te wnioski zostały odrzucone, a decyzję sądu w Bańskiej Bystrzycy utrzymał w mocy Sąd Najwyższy Republiki Słowackiej.

"Sąd podzielił stanowisko prokuratury, która wielokrotnie podkreślała, że zarzuty stawiane podejrzanej dotyczą przestępstw kryminalnych związanych z kierowaniem zorganizowaną grupą przestępczą, przemytem oraz handlem narkotykami, składaniem fałszywych zeznań i nie mają charakteru politycznego" - podkreślała w październiku PK.

Magdalena K. jest podejrzana o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, przemyt i handel narkotykami, utrudnianie postępowania karnego w innym śledztwie i składanie fałszywych zeznań oraz nakłanianie do tego innych.

Za zarzucane kobiecie czyny grozi do 15 lat więzienia.

Na czele gangu zastąpiła swojego partnera

Magdalena K. miała przejąć kontrolę nad gangiem kiboli Cracovii po tym, jak zatrzymany został jej partner, jeden z liderów grupy Mariusz Z.

Ta głośna policyjna akcja miała miejsce w grudniu 2017 roku: zatrzymani zostali wówczas bracia Jakub i Mariusz Z. Trzeci z braci, Adrian Z., pseudonim "Zielony", został zastrzelony podczas próby zatrzymania.

Dziennikarze RMF FM ustalili wówczas, że gdy antyterroryści weszli do mieszkania Adriana Z. na krakowskim Ruczaju, ten rzucił się na nich, a jednemu z nich usiłował wyrwać karabinek i skierować go w stronę funkcjonariuszy. Antyterrorysta drugą ręką sięgnął wtedy po pistolet i strzelił w stronę zatrzymywanego. Adrian Z. - mimo podjętej od razu reanimacji - zmarł.

Właśnie po tych wydarzeniach - o czym informowało tvn24.pl - kontrolę nad gangiem przejąć miały Magdalena K. i partnerka Adriana Z. Ta druga została kilka miesięcy później zatrzymana, K. natomiast wyjechała z kraju i uniknęła aresztowania.

Handel narkotykami na gigantyczną skalę

Według prokuratury, kierowana przez Magdalenę K. grupa, w skład której wchodziło kilkudziesięciu ludzi, zajmowała się nielegalnym obrotem środkami odurzającymi, dopuszczała się również czynów przeciwko życiu i zdrowiu - często z użyciem niebezpiecznych narzędzi jak noże i maczety. W ten sposób członkowie grupy mieli atakować pseudokibiców klubów piłkarskich z Krakowa i Łodzi.

Prokuratura ustaliła, że grupa sprowadziła z Hiszpanii marihuanę w ilości nie mniejszej niż 5 500 kg o szacowanej wartości czarnorynkowej 88 mln złotych i kokainę z Holandii w ilości 120 kg o czarnorynkowej wartości około 4,3 mln euro.


Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Magdalena Partyła

RMF/PAP