Dziś lany poniedziałek! "Pół biedy, jak cię poleją czystą wodą. Ale jak ktoś poleje cię gnojówką?"

Poniedziałek, 28 marca 2016 (11:31)

Drugi dzień Świąt Wielkanocnych traktowany jest przez polski Kościół katolicki jako kontynuacja święta Zmartwychwstania Chrystusa. W tradycji ludowej poniedziałek wielkanocny znany jest jednak jako lany poniedziałek albo śmigus-dyngus. Kiedyś były to dwa odrębne zwyczaje: śmigus oznaczał smaganie rózgami po nogach, zaś dyngus - oblewanie wodą i zbieranie datków stanowiących wielkanocny "okup". "Pół biedy, jak cię poleją czystą wodą - ale jak ktoś złapie pierwsze z kraja wiadro i poleje cię po nowym ubraniu pomyjami albo gnojówką?" - uśmiecha się w rozmowie z RMF FM Jan Karpiel-Bułecka, znany muzykant i znawca góralskiego folkloru.

Poniedziałek wielkanocny ma swoje źródło w ewangelii, kiedy drugiego dnia po szabacie uczniowie udawali się do Emaus. Drugiego dnia po szabacie dokonały się też - zgodnie z ewangelią - pewne wydarzenia związane ze zmartwychwstałym Panem i jakby na tej bazie ten drugi dzień świąt Wielkiej Nocy jest obchodzony - wyjaśnia w rozmowie z reporterem RMF FM Krzysztofem Kotem ksiądz Marcin Wysocki z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Wiemy, co działo się w kolejnych dniach po Zmartwychwstaniu, jak pan Jezus się ukazywał, komu się ukazywał - że ukazał się Piotrowi i innym uczniom. Mamy te świadectwa, które zostały zapisane w ewangeliach - dodaje.

"Powiedzmy sobie szczerze: ten śmigus jest trochę pogański"

Z tradycji ludowej wywodzi się natomiast lany poniedziałek. Przemoczona odzież i mokre włosy miały świadczyć o powodzeniu panny.

Pomagają chorym na raka, likwidują ciężkie choroby zakaźne, uzdrawiają pielgrzymów - według wiernych takie cudowne właściwości mają źródełka, które co roku są przez nich tłumnie odwiedzane. Poznajcie te najsłynniejsze, znajdujące się w różnych częściach Polski. czytaj więcej

Każda dziewczyna musiała być koniecznie polana wodą, bo jak nie była polana, to nie miała szczęścia, zostawała starą panną. Podobnie z chłopakami - jak któremuś udało się oblać dużo dziewczyn, to też miało to przynieść temu kawalerowi szczęście - mówi reporterowi RMF FM Maciejowi Pałahickiemu Anna Nędza-Kubiniec, znawczyni góralskich zwyczajów z Kościeliska.

Pół biedy, jak cię poleją czystą wodą - ale jak ktoś złapie pierwsze z kraja wiadro i poleje cię po nowym ubraniu pomyjami albo gnojówką, jak się trafiało? To chłop wyjął widły i wbił babie, bo go polała po nowej cuzie (męskie wełniane okrycie wierzchnie - red.) wiadrem brudnym! Tak że, moi drodzy, przy tym powinno być pogotowie ratunkowe w pogotowiu - żartuje Jan Karpiel-Bułecka.

Powiedzmy sobie szczerze, że ten śmigus jest nawet trochę pogański. Ten drugi dzień świąt Wielkiej Nocy jest taki, coby ludzie mogli dać upust dawnym zwyczajom, które kiedyś, na początku Kościół tępił, ale potem - jak nie mogli sobie dać z tym rady - to postanowili to w jakiś sposób wtopić w Zmartwychwstanie Pańskie. A w sumie są to obrzędy związane z przesileniem, z wiosną - idzie wiosna, rodzi się nowe życie - zaznacza również Karpiel-Bułecka.

Po pierwsze: umiar

Kilka lat temu zwyczaj oblewania wodą nabrał, szczególnie w miastach, nowego charakteru. Zdarzały się przypadki, gdy młodzi ludzie oblewali wiadrami wody przechodniów, ale i jadące ulicą samochody.

Jak co roku apelujemy o rozsądek, by ta tradycja nie przeradzała się chuligańskie wybryki - podkreślał przed tegorocznym śmigusem-dyngusem rzecznik komendanta głównego policji Marcin Szyndler.

Policjanci przypominają, że polewanie wodą przechodniów, wlewanie wody do mieszkań, klatek schodowych, samochodów czy środków komunikacji miejskiej może być traktowane jak wykroczenie. W takich przypadkach grozi mandat do 500 złotych. Oblanie wodą drugiej osoby można traktować również jako naruszenie nietykalności osobistej - za to również grozi mandat, a nawet do roku więzienia.

(edbie)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Krzysztof Kot

Maciej Pałahicki

RMF FM/PAP