Dożywocie za morderstwo w Kwidzynie. Zabił młotkiem 8-latka i jego ojca

Wtorek, 22 września 2015 (12:44)
Aktualizacja: Wtorek, 22 września 2015 (14:13)

Karę dożywotniego więzienia Sąd Okręgowy w Gdańsku wymierzył 24-letniemu Łukaszowi P., oskarżonemu o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem w grudniu 2013 roku w Kwidzynie (Pomorskie). Jego ofiarami byli: 30-letni mężczyzna i jego 8-letni syn.

Podczas procesu, który rozpoczął się w listopadzie ubiegłego roku, Łukasz P. twierdził, że jest niewinny i odmówił składania wyjaśnień.

Wcześniej - tuż po zatrzymaniu - mężczyzna przyznał się do popełnienia zabójstw. Potem jednak zmienił zeznania i stwierdził, że nie ma nic wspólnego ze zbrodnią, a jedynie znalazł ciała.

30-letnia ofiara zabójstwa na co dzień mieszkała i pracowała w Anglii. Michał F. przyjechał do rodzinnego Kwidzyna na święta Bożego Narodzenia. Ciało mężczyzny i jego 8-letniego syna Wiktora znalazł 28 grudnia 2013 roku starszy mężczyzna, który - pod nieobecność trzydziestolatka - opiekował się jego mieszkaniem i miał klucze.

Najpierw zabił ojca, potem syna

Na podstawie zeznań Łukasza P. ustalono, że przed zabójstwem zażywał on wraz z Michałem F. dopalacze. W pewnym momencie, pod wpływem tych środków 30-latek zaczął być agresywny i pchnął Łukasza P. na szklany stół, który się rozbił. Następnie poszedł do łazienki po młotek i próbował zaatakować nim oskarżonego. Ten jednak powstrzymał uderzenie, a gdy Michał F. odwrócił się - sam go zaatakował wspomnianym narzędziem. Po kilkunastu uderzeniach mężczyzna zmarł. Przebywający w innym pokoju 8-latek próbował uciec przed napastnikiem. Nakrył się kołdrą i poduszką na łóżku. Sprawca jednak kilkoma uderzeniami młotka zabił chłopca. Jak tłumaczył w prokuraturze, nie podnosił kołdry, ponieważ bał się widoku swojej ofiary.

Byłem przerażony, że będzie świadkiem tego, co się stało z jego ojcem. Bałem się konsekwencji tego, co zrobiłem. On mnie dobrze znał, ja lubiłem Wiktora. Bardzo żałuję tego, co zrobiłem, chciałbym cofnąć czas, ale wiem, że jest to niemożliwe. Wiem, że zmarnowałem sobie życie, widziałem jak zmasakrowałem dziecko - pokazywali mi zdjęcia - mówił w prokuraturze. Po prawie trzech miesiącach śledztwa Łukasz P. odwołał wcześniejsze zeznania i powiedział, że zabójstwa dokonało dwóch jego kolegów z Kwidzyna, ale ich nazwisk nie poda. Tłumaczył, że wcześniej przyznał się do zabójstw, ponieważ miał bić bity i straszony przez śledczych.

Wyniki badań śladów DNA jednoznaczne

W nowej wersji zeznań powiedział m.in., że zastał w mieszkaniu Michała F. dwóch innych mężczyzn, a 30-latek już leżał zakrwawiony na podłodze. Oskarżony obiecał, że ich nie wyda. Po odwróceniu ciała Michała F. stwierdził, że jeszcze żył. Przez chwilę Łukasz P. miał się zastanawiać nad wezwaniem karetki pogotowia, ale ostatecznie zrezygnował, obawiając się, że zostanie posądzony o udział w przestępstwie.

Za tym, że za zabójstwem stoi 24-latek przemawiały m.in. wyniki badań śladów DNA oraz śladów krwi. Wskazały one jednoznacznie, że w miejscu zbrodni przebywała tylko jedna osoba, Łukasz P.

Według prokuratury motywem morderstwa był rabunek. Z mieszkania zamordowanego mężczyzny zginęło m.in. tysiąc złotych, 25 funtów brytyjskich i dokumenty, z parkingu został skradziony jego samochód volkswagen passat. Tuż po zatrzymaniu podejrzany zeznał, że za zrabowane pieniądze kupił sobie m.in. buty i kurtkę. Łukasz P. wyjaśniał śledczym, że jako bezrobotny jest na utrzymaniu dziadka. Oskarżony o zabójstwo i Michał F. byli kolegami.

"Wierzę w ludzi. Wierzę w więźniów. Myślę, że nie wyjdzie po 35 latach"

We wtorek Łukasza P. nie było w sądzie. Nie chciał wysłuchiwać wyroku. Na ogłoszeniu pojawiła się za to była żona zabitego mężczyzny i matka zamordowanego 8-latka. Jak powiedziała reporterowi RMF FM Kubie Kałudze, z wyroku jest zadowolona, chociaż liczyła, że także za zabójstwo jej byłego męża Łukasz P. dostanie dożywocie. Sąd skazał go na 25 lat więzienia. Za zabicie dziecka usłyszał wyrok dożywocia.

Łukasz P. będzie mógł starać się o wcześniejsze zwolnienie z więzienia najwcześniej za 35 lat. Myślę, że nie zdąży wyjść na wolność. Wierzę w ludzi, wierzę w więźniów i wierzę, że nie wyjdzie po 35 latach - powiedziała RMF FM matka zamordowanego 8-latka.

Kuba Kaługa

(j.u.g)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska