Dokonują historycznych przeszczepów, mogą mieć problem z pieniędzmi

Czwartek, 12 grudnia 2013 (17:48)

Biurokracja przeszkadza w pomaganiu. Ministerstwo Zdrowia finansuje przeszczepy twarzy w Centrum Onkologii w Gliwicach, ale są ograniczenia, które mogą doprowadzić szpital do poważnych kłopotów. A to lekarze z tej placówki przeprowadzili właśnie już drugi w Polsce przeszczep twarzy.

Drugi przeszczep twarzy. "Gdyby nie operacja, 26-latka mogłaby mieć problemy z oddychaniem"

23 godziny trwała operacja całkowitego przeszczepu twarzy u młodej kobiety. Skomplikowanego zabiegu dokonali specjaliści z Centrum Onkologii w Gliwicach. "Pacjentka czuje się dobrze. Jej stan jest ciężki, jak w każdym tego typu przypadku" - podkreślają lekarze. Kobieta miała problemy z... czytaj więcej

Po pierwszym przeszczepie twarzy, przeprowadzonym przez lekarzy w Gliwicach w maju, Ministerstwo Zdrowia podpisało ze szpitalem umowę na kolejny taki przeszczep. Wyceniło go na 200 tysięcy złotych. Warunkiem refundacji było jednak rozliczenie się z niego do określonego terminu. Tymczasem - jak podkreśla szef Centrum Onkologii prof. Bogusław Maciejewski - nie można przewidzieć, kiedy znajdzie się dawca.  A gdyby stałoby się to po wygaśnięciu umowy?

Czy w takiej sytuacji nie wykonano by tego zabiegu? Ze względów moralnych i etycznych,  które stoją ponad pieniędzmi, oczywiście, że by wykonano - ze stratą - mówi prof. Maciejewski.

200 tysięcy to za mało

Co więcej, 200 tysięcy złotych, jakie Centrum Onkologii dostało na przeprowadzenie drugiego przeszczepu, to niewystarczające środki. Uzupełniono je z budżetu placówki.

Wyceny tego typu zabiegów w Europie czy na świecie kilku- czy kilkunastokrotnie przekraczają te nakłady finansowe, jakie my otrzymujemy - i to dotyczy wyłącznie materiałów, sprzętu, leków. Nasza praca w tym nie jest ujęta, my zresztą o to nie walczymy, nie tego chcemy. Chcielibyśmy tylko mieć ten komfort, żeby chorzy, którzy tego typu zabiegów potrzebują, mogli mieć takie zabiegi wykonane - podkreślał na konferencji prasowej prof. Adam Maciejewski, szef zespołu rekonstrukcyjnego.

Poinformował też, że powstała Fundacja na Rzecz Rozwoju Chirurgii Rekonstrukcyjnej i Przeszczepów Twarzy. Jej celem jest współfinansowanie rozległych rekonstrukcji, w tym przeszczepów twarzy, a także współfinansowanie szkolenia polskich chirurgów w zakresie chirurgii rekonstrukcyjnej i doposażanie sprzętowe ośrodków zajmujących się tą dziedziną chirurgii. Fundacja ma też wspomagać kosztowną rehabilitację pacjentów po zabiegach.

Drugi taki przeszczep w Polsce

4 grudnia specjaliści z Gliwic przeszczepili nową twarz 26-letniej pacjentce, która od ponad 20 lat cierpi na nerwiakowłókniakowatość - łagodny nowotwór o podłożu genetycznym, który jednak - rozrastając się - może zagrażać życiu i jest uznawany za jedno z głównych wskazań do przeprowadzenia przeszczepu twarzy. Nikt z nas nie spotkał się wcześniej z tak rozległym i niszczącym schorzeniem - przyznał prof. Adam Maciejewski.

Pani Joanna przeszła wcześniej 35 operacji plastycznych w innych ośrodkach. W ostatnim czasie choroba jednak szybko postępowała. Było coraz gorzej, miała problemy z jedzeniem, mowa była coraz bardziej niewyraźna. Gdyby nie ta operacja, te funkcje mogłyby być zupełnie wyłączone - nie mogłaby mówić, nie mogłaby samodzielnie nawet oddychać, bo ta narośl w środku by to uniemożliwiła - opowiadała matka pani Joanny. Podkreśliła, że decyzja o poddaniu się zabiegowi była świadomą decyzją jej córki, która wiedziała o wszystkich potencjalnych zagrożeniach.

23-godzinną operację poprzedziły kilkumiesięczne przygotowania pacjentki. W czasie operacji lekarze usunęli jej ponad 80 procent powłok tkanek miękkich twarzoczaszki i dokonali mikronaczyniowej rekonstrukcji z zastosowaniem przeszczepu. Kobiecie przeszczepiono 80 procent powłok regionu głowy i szyi, bez struktur kostnych - skórę, tkankę podskórną, mięśnie, elementy nerwowe i naczyniowe, część jamy ustnej. Nie obyło się bez komplikacji - doszło do krwawienia i konieczne było przetoczenie pacjentce krwi.

Pani Joanna jest drugą osobą w Polsce i 27. na świecie, której przeszczepiono twarz.

W tej chwili przebywa wciąż na oddziale intensywnej opieki medycznej. Czuje się dobrze, jej stan - jak w tego typu przypadkach - jest ciężki, ale stabilny. Poprawia się w takim zakresie, w jakim oczekiwaliśmy. Jej funkcjonalność przed kwalifikacją do zabiegu była tragiczna - naszym celem jest nie tylko poprawa wizerunku, ale przede wszystkim funkcjonalności. Mamy nadzieję, że to będzie można zaobserwować w najbliższej przyszłości - podkreślił prof. Adam Maciejewski.

Kontaktujemy się z nią, pisze literki na ręce. Czuje się dobrze, jest pełna optymizmu i mam nadzieję, że będzie szybko wracała do zdrowia, chociaż wiemy, że to jest bardzo długi proces - dodała mama 26-latki.

Pierwszy w Polsce przeszczep twarzy przeprowadzono w Centrum Onkologii 15 maja tego roku u 33-letniego mężczyzny, który przeżył poważny wypadek w pracy. Był to jednocześnie pierwszy na świecie przeszczep twarzy ze wskazań życiowych. Prof. Maciejewski poinformował, że pan Grzegorz czuje się dobrze, a jego rehabilitacja i asymilacja ze społeczeństwem przebiegają pomyślnie.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Anna Kropaczek

Edyta Bieńczak

RMF FM/PAP