DGP: Spóźniony przegląd? Jedź, płać i płacz. Mają powstać "rządowe" stacje kontroli pojazdów

Niedziela, 16 października 2016 (22:00)

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa pracuje nad poskromieniem niezdyscyplinowanych kierowców. Kluczem do sukcesu mają być nowe przepisy dotyczące diagnostyki samochodowej - informuje Dziennik Gazeta Prawna. Rząd planuje stworzenie specjalnych stacji kontroli pojazdów.

Nowelizacja ustawy o prawie do ruchu drogowego zakłada powstanie nowych stacji kontroli pojazdów. Miałyby działać pod nadzorem Transportowego Dozoru Technicznego. Wyłącznie tam będą mogli udać się właściciele samochodów, którzy spóźnią się z przeglądem okresowym swojego auta.

W każdym z województw ma być wybudowana co najmniej jedna "rządowa" stacja. Koszt: 48 mld zł.  Przepisy tymczasowe nie określają dokładnie, ile takich punktów ma powstać. Zezwalają natomiast na współpracę miedzy stacjami TDT i ok. 4,7 tys. stacji komercyjnych - tłumaczy Dziennik Gazeta Prawna.

Planowane zmiany dotkną przede wszystkim zapominalskich i spóźnialskich kierowców, bo z przekroczeniem ważności przeglądu będzie się wiązać kosztowna wycieczka. Po przebyciu sporego dystansu do jedynej w województwie stacji, za przegląd trzeba będzie zapłacić ponad 250 zł.

W projekcie zaproponowano, aby właściciel pojazdu miał dodatkowo 30 dni na wykonanie badania bez ponoszenia konsekwencji. Po tym terminie zobowiązany będzie do wykonania badania tylko w wyznaczonej stacji kontroli - tłumaczy Elżbieta Kisil, rzeczniczka Ministerstwa Infrastruktury.

Szczegóły dotyczące zmian w prawie znajdziecie w najnowszym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej.

DM/Dziennik Gazeta Prawna

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska