Kluczową rolę odgrywa tzw. rynek mocy, dzięki któremu Polskie Sieci Elektroenergetyczne mają zakontraktowane rezerwy energii. Uruchamia się je w razie zagrożenia niedoborem mocy.
Gdy prognozy wskazują na możliwość problemów, wprowadzany jest okres przywołania, aktywowane są dodatkowe jednostki wytwórcze, a w razie potrzeby także mechanizmy ograniczające zapotrzebowanie. Zdaniem rozmówcy RMF FM właśnie takie rozwiązania pozwalają bezpiecznie przechodzić przez najbardziej wymagające okresy w roku.
To również dlatego scenariusz blackoutu pozostaje mało prawdopodobny.
Blackout to z reguły jest konsekwencja splotu bardzo niekorzystnych i niespodziewanych zdarzeń – tłumaczy Konrad Purchała.
Ekspert zapewnia, że w sytuacji zapowiadanych upałów administracja i operatorzy sieci z wyprzedzeniem przygotowują działania mające zminimalizować ryzyko problemów.
Na fotowoltaice można polegać
Stabilność systemu zapewnia także zróżnicowany miks energetyczny. Polska korzysta z energii produkowanej przez elektrownie węglowe i gazowe, a coraz większe znaczenie mają odnawialne źródła energii – przede wszystkim fotowoltaika i wiatr. W słoneczne dni panele fotowoltaiczne skutecznie pokrywają wysokie zapotrzebowanie przypadające na godziny południowe.
Największym wyzwaniem pozostają jednak godziny wieczorne. Gdy produkcja energii z fotowoltaiki gwałtownie spada, wielu Polaków wraca do domów, uruchamia klimatyzację i inne urządzenia elektryczne, co powoduje wzrost zapotrzebowania. Wtedy system opiera się przede wszystkim na elektrowniach konwencjonalnych – gazowych i węglowych. W kolejnych latach mają je wspierać wielkoskalowe magazyny energii.
Aktualnie trwa proces inwestycyjny i wiele firm takie jednostki oddaje do eksploatacji. Już w ostatnich kilku tygodniach parę ładnych set megawatów w takich jednostkach bateryjnych zostało oddane do eksploatacji. W perspektywie kolejnych kilku lat dodamy ich mniej więcej tyle, ile wynoszą dzisiaj moce wiatrowe w Polsce – mówi wiceprezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych.
Konrad Purchała informuje, że Polska ma zakontraktowane moce wytwórcze do 2030 r. i jego zdaniem zapewnia to nam bezpieczeństwo dostaw. Choć nie da się całkowicie wykluczyć wyjątkowo surowej zimy czy serii nieprzewidzianych awarii, obecne mechanizmy i rezerwy mają wystarczyć, by utrzymać stabilną pracę systemu także podczas ekstremalnych warunków pogodowych.