Gdzie sytuacja jest najtrudniejsza?
Z powodu zmian klimatycznych ponad jedna trzecia kraju jest zagrożona suszą rolniczą. Stała się ona jednym z głównych ryzyk dla wszystkich dziedzin produkcji rolnej. Eksperci nie mówią już o podnoszeniu plonów, ale o koniecznych działaniach - w skali gospodarstw i całego kraju, które mają zatrzymać spadek zbiorów. Stawką jest pozycja Polski na europejskim rynku, a wręcz niezależność żywnościowa, której utrata może być bardzo kosztowna dla państwa - stwierdza „PB”.
Susza nie zaczyna się wraz z pierwszą falą letnich upałów, lecz kilka miesięcy wcześniej. Mamy bardzo małe opady zimą, dlatego często wchodzimy w wiosnę z niskim poziomem wód gruntowych i niewielką wilgotnością warstwy ornej – mówi gazecie Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR).
Dodaje, że niedobory wody nawarstwiają się od lat. Szczególnie narażone są województwo kujawsko-pomorskie, północne Mazowsze oraz części Wielkopolski i województwa zachodniopomorskiego.
Hodowla zwierząt też może być droższa
Deficyt wody dotyka wszystkie dziedziny produkcji rolnej. Najbardziej wrażliwe są uprawy jare, czyli wysiewane wiosną. Niedobór wody dotyka jednak także uprawy ozime oraz łąki i pastwiska. Wpływa pośrednio na hodowlę, ponieważ ogranicza produkcję zbóż i pasz.
Potrzebny plan
Według prognozy JRC MARS, centrum badawczego Komisji Europejskiej, średni plon pszenicy miękkiej w UE w sezonie zbożowym 2026/27 może być o 5 proc. niższy niż przed rokiem. Dla Polski przewidywany jest spadek o 6 proc.
Rolnicy oczekują skutecznego narodowego programu retencji wody: od małej do dużej retencji oraz praktyk zatrzymywania wody na poziomie gospodarstw i zlewni – mówi gazecie Wiktor Szmulewicz.