Czarny Dunajec: 50 osób w grupie największego ryzyka

Wtorek, 8 maja 2007 (06:00)

Kilkaset osób zgłosiło się już do lekarzy, 50 dostało antybiotyk. Nowotarski sanepid apeluje o kontakt do wszystkich, którzy w długi weekend majowy mieli kontakt z DJ-em z dyskoteki „Dragon” w Czarnym Dunajcu. 26-letni mężczyzna zmarł na sepsę.

DJ trafił do szpitala w Krakowie w sobotę. Mimo szybkiej pomocy lekarzy zmarł w niedzielę rano. 10 osobom z najbliższego otoczenia 26-latka podano już antybiotyk; na wszelki wypadek cała grupa jest też pod stałą obserwacją lekarzy.

Informacja o śmierci popularnego DJ-a szybko rozeszła się po Podhalu; do stacji sanepidu w Nowym Targu zgłaszają się już pierwsi bywalcy dyskoteki „Dragon” w Czarnym Dunajcu. To jednak dopiero niewielki odsetek osób, które bawiły się w klubie. W sumie może ich być ponad pół tysiąca. RMF FM dotarł do jednego z uczestników tej zabawy:

Dlatego policja zaczęła szukać osób, które odwiedziły dyskotekę w Czarnym Dunajcu i mogły mieć kontakt z chorym. Apeluje także, by sami zgłaszali się do Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Nowym Targu. Kto nie musi zgłaszać się do sanepidu o tym w relacji zakopiańskiego reportera RMF FM Macieja Pałahickiego:

W powiecie tatrzańskim od początku roku zanotowano już kilka przypadków sepsy. Pod koniec marca z powodu sepsy zmarła 3-latka z Zakopanego.

Najwięcej zachorowań notuje się jednak na Opolszczyźnie. Od początku roku na posocznicę zmarły tam już trzy osoby. W sumie na Opolszczyźnie odnotowano 19 przypadków tej choroby. Najwięcej było ich w powiecie brzeskim, gdzie przeprowadzona została masowa akcja szczepień osób w wieku 11-19 lat.

Wywoływana m.in. przez meningokoki sepsa, zwana inaczej posocznicą, to ciężka reakcja zapalna organizmu na zakażenie, która prowadzi do niewydolności narządów wewnętrznych.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM - newsroom