Czarnek: Tylko się bronimy. Nie jesteśmy stroną wywołującą wojny ideologiczne

Piątek, 2 października (18:25)

"Nie mam żadnego miecza anty-LGBT i nie planuję żadnej krucjaty" - zapewnił w rozmowie z Onetem poseł Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek, który po rekonstrukcji rządu ma pokierować resortem edukacji i nauki. "Nikogo nie będę atakował, ze wszystkimi chcę żyć w zgodzie. Ale niezgodnych z prawem ataków drugiej strony nie będę tolerował" - dodał. Jak stwierdził, Prawo i Sprawiedliwość nie jest stroną wywołującą wojny ideologiczne, a jedynie się przed nimi broni.

Nie wywoływałem żadnej wojny ideologicznej i nie zamierzam tego robićzapewnił w rozmowie z Onetem Przemysław Czarnek. My nie jesteśmy stroną wywołującą wojny ideologiczne. To nie my chodzimy na Marsze Równości udając procesję Bożego Ciała, jak w Gdańsku u prezydent Aleksandry Dulkiewicz. To nie my odprawiamy pseudomsze święte w Warszawie. Nie my chodzimy z tęczową aureolą na Matce Bożej na Jasnej Górze. Nie my przeszkadzamy w marszu Powstania Warszawskiego - wyliczał. My się tylko przed tym bronimy. Jeśli zostanę ministrem edukacji i nauki, będę bronił szkoły i uniwersytety przed wojną ideologiczną. Będę stał na straży i na gruncie polskiego porządku prawnego - przekonywał. 

Przemysław Czarnek był też pytany o edukację seksualną polskich uczniów. Nie ma edukacji seksualnej jako odrębnego przedmiotu. Jest wychowanie do życia w rodzinie - zauważył. W szkołach mają prawo uczyć nauczyciele, a nie jacyś edukatorzy seksualni. Nie ma miejsca na żadne dodatkowe działania wykraczające poza przepisy prawa, tym bardziej dla edukatorów seksualnych. Nie będzie na to żadnej zgodyzapowiedział w rozmowie z Onetem. 

Przemysław Czarnek stwierdził w wywiadzie, że nie jest kontrowersyjnym politykiem, ale jest konserwatystą. Dał też do zrozumienia, że jako minister w rządzie Mateusza Morawieckiego nie będzie ukrywał swoich poglądów. Jeśli jakikolwiek polityk idzie do polityki, aby zostawić swoje poglądy, na przykład w szafie, to znaczy, że kompletnie się do polityki nie nadaje. Nie na tym polega polityka. To roztropne działanie na rzecz dobra wspólnego, nie da się tego robić zostawiając gdzieś swoje poglądy - przekonywał. 

Mnie naprawdę nie interesuje orientacja seksualna kogokolwiek - zapewnił Przemysław Czarnek w rozmowie z Onetem. Sfera życia seksualnego jest sferą piękną, intymną i prywatną. Co mnie obchodzi, jakiej orientacji jest człowiek, który przechodzi ulicą, albo który napisał piękny wiersz lub esej? Nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia - dodał. Jego zdaniem, manifestowanie swojej orientacji seksualnej w przestrzeni publicznej "jest po prostu przejawem kompletnego braku kultury osobistej". I z tym brakiem kultury w przestrzeni publicznej trzeba walczyć - podsumował. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Maciej Nycz

Onet/ RMF FM