"Jest prawdą, że każdy polityk w kampanii czyni różne obietnice i zobowiązania. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek było tak, że ktoś zrobił 100, albo 120 procent obietnic" - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Tadeusz Cymański, poseł Prawa i Sprawiedliwości, pytany o obietnicę Andrzeja Dudy, który w 2015 roku obiecywał, że złoży projekt ustawy pomagającej frankowiczom. "Jeżeli mamy dylemat po wyborach, czy wybrać słowność, czy odpowiedzialność, to wolę tych, którzy wybierają odpowiedzialność. Zachowaj się odpowiedzialnie” - stwierdził polityk Solidarnej Polski.

Jeżeli mamy dylemat po wyborach, czy wybrać słowność, czy odpowiedzialność, to wolę tych, którzy wybierają odpowiedzialność. Zachowaj się odpowiedzialnie - stwierdził polityk Solidarnej Polski.

Poseł mówił też o zapowiadanej na sobotę konwencji Prawa i Sprawiedliwości, która ma zainaugurować kampanię prezydencką Andrzeja Dudy. To jest taka celebracja, ale przede wszystkim bardzo ważna mobilizacja. Nie wiem, czy Zbigniew Ziobro będzie przemawiał, nie jestem nawet ciekawski. Na pewno prezes i na pewno specjalny gość, a kto jeszcze? Nigdy się w to nie wcinam, nie przeżywam tego aż tak, natomiast chcę tam być, chcę to czuć, chcę zobaczyć się z członkami i sympatykami - zaznaczył Cymański.

Cymański: To my, jako pierwsi, mieliśmy odwagę wziąć się za sądy

"My jesteśmy pierwszymi, oby nie ostatnimi, którzy mieli odwagę się za to (sądy - red.) wziąć. Platforma chciała i się wycofała" - powiedział Tadeusz Cymański w internetowej części Poranne rozmowy w RMF FM.

Robert Mazurek zapytał też swojego gościa, dlaczego zagłosował za przyznaniem mediom publicznym 2 mld zł, zamiast wesprzeć tą kwotą onkologię, jak chciała opozycja. "Opozycja posłużyła się obrazem onkologii. Nakłady na służbę zdrowia są dużo większe niż za ich czasów. Natomiast faktem jest, że wczoraj głosowałem tak, jak głosowałem. I się tego nie wstydzę" - odparł Cymański.

W internetowej części padło też pytanie o to, kto będzie najgroźniejszym  rywalem Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. "Jest przede wszystkim pani Kidawa-Błońska, ona ma największe notowania. I gdyby do drugiej tury wszedł kto inny, to byłaby sensacja" - odpowiedział poseł Solidarnej Polski. Cymański przekonywał też, że Andrzej Duda nie jest kandydatem stricte partyjnym. "Andrzej Duda nie zmarnował tych lat. Zmienił się, poprawił się, kilka raz nas zaskoczył, nawet doprowadzał do pewnej pasji. Prezydent naprawdę nie jest prezydentem >>pisowskim<<" - mówił.

Cymański o niespełnionej obietnicy Dudy: Wolę odpowiedzialność od słowności

Robert Mazurek, RMF FM: Dzisiaj są walentynki, czyli dzień świętego Walentego, patrona wszystkich chorych na epilepsję i im życzymy dużo zdrowia.

Tadeusz Cymański: Cyryla i Metodego też, to już nieważne, bo walentynki.

Czyli Cyryl, Metody i Walenty?

Tak jest.

Dobrze, ale skoro Walenty i popkultura każe nam teraz świętować święto zakochanych, to dwa pytania o miłość muszą paść. Pierwsze, ponieważ to pan, to jakie są najpiękniejsze pieśni o miłości, które wyśpiewywał ukochanej Tadeusz Szymański.

Śpiewałem, żona moja też śpiewa. Lubimy pośpiewać sobie tak prywatnie. Ze wszystkich pieśni, piosenek jedną bym tu wymienił. Zaskoczył mnie pan. Nie jestem takim wielkim znawcą. Natomiast myślę, że jest przepiękna piosenka, genialny tekst Agnieszki Osieckiej, jeszcze w wykonaniu Teresy Tutinas, stara pieśń, z dawnych lat jeszcze: "Na całych jeziorach Ty". Jeśli pan by mógł, nawet kosztem tej audycji puścić. Jest tak piękna.

Nic, ale absolutnie nic nie jest ważniejsze niż Tadeusz Cymański. W części internetowej pan to może zanuci i zaśpiewa.

To jest trudne, nie ośmieliłbym się. Ale państwo zanotujcie: Teresa Tutinas "Na całych jeziorach Ty". To jest mój upominek dla słuchaczek RMF-u. Naprawdę, cudowne.

Dobrze, z dedykacją od Tadeusza Cymańskiego. Jak się pan zakochuje?

Teraz już rzadziej. W ogóle, przepraszam, tak mi się powiedziało. Natomiast, jak byłem młodzieńcem - to szybko i łatwo, i bezwiednie też. Zawsze się zastanawiałem, jak to jest..

Jak to jest, że już jestem mężem?

Tak, ale też to jest bardzo dziwne. To są tajemnice jakieś wielkie, jak to jest, że nagle się czujemy we władzy drugiego człowieka.

Jak pan żonę poznał?

To długa historia, ale bardzo ciekawa. Może znajdziemy kiedyś czas.

Ale tak w skrócie, jak pan żonę poznał, gdzie ją pan zobaczył?

Ktoś mi powiedział ze znajomych, przypadek, wyjątkowa historia. Kiedyś byłem pracownikiem BGŻ-u, poszedłem do muzeum malborskiego, nie wiem, czy mogę - przepraszam Basiu, że o tym mówię, bo to jest osobiste bardzo, ale ciekawe. Tam wpadła mi w oko pewna dziewczyna, wróciłem do banku i mówię, że ładne dziewczyny są w tym muzeum. Ktoś pyta "a jak wyglądała"? Opisałem ją , mówi: "słuchaj, to jest Basia Zalewska" - panieńskie nazwisko i to sobie zanotowałem. Nie biegałem za nią następnego dnia, ale przyszedł taki przypadek właśnie niezwykły, że przyszły matury i muszę się przyznać tutaj publicznie - poproszono mnie, żebym pisał ściągi z matematyki.

O nie, to koniec. Ziobro pana wyrzuci z partii.

Koniec świata, ale nie powiem, czy się zgodziłem czy nie. Miałem pójść do pewnej pani profesor i z nią omówić, w jaki sposób miałbym to czynić. To jest tyle lat, że już przedawnienie, nawet Ziobro mnie nie będzie ścigał. Podwójne przedawnienie, bo prawie 40 lat temu. Wchodząc do bloku, do tej pani profesor już nie żyjącej, szukam jej nazwiska, patrzę, a na drugiej stronie pisze "Zalewscy". Może to tu, a może ona jest w domu. Zapukałem i ta sama dziewczyna się pokazała.

Pan do obcej dziewczyny puka do domu?

Tak.

Był pan niezłym świrem, przepraszam. I co?

Ale wie pan, w końcu przecież w twarz mi nie da. Pytam, czy tu mieszka pani taka i taka, a ona mówi, ale przecież mieszka naprzeciwko i się uśmiechnąłem, i to był już początek.

Jak do państwa do domu zapuka Tadeusz Cymański, to proszę się nie zdziwić.

Przypadek pseudonim do świętego. W naszym życiu tyle mamy naszych dziejów na takich detalach, na muśnięciach.

Wybiera się pan na film "Zenek" z żoną?

Być może. Teraz mam tak intensywny program, ale może mi się uda.

A na konwencję Prawa i Sprawiedliwości oraz Andrzeja Dudy jutro się pan wybiera?

No tak, zostaję tutaj w Warszawie i jutro idziemy. To jest taka celebracja pewna, ale przede wszystkim bardzo ważna mobilizacja.

No dobrze, tylko, że mobilizować musi głównie kandydat. Czy Zbigniew Ziobro będzie przemawiał?

Tego nie wiem, nie jestem nawet ciekawski. Na pewno prezes, na pewno specjalny gość, a kto jeszcze? Nigdy się w to nie wcinam, jakoś nie przeżywam tego aż tak. Natomiast chcę tam być, chcę to czuć, chcę zobaczyć się z członkami, z sympatykami.

Panie pośle, rozumiem, że pan jutro całym sercem poprze Andrzeja Dudę, ale czy to nie jest paradoks, że to nie prezydent, nie rząd, nie Sejm - a pan był szefem podkomisji - tylko TSUE pomógł frankowiczom?

Nie sądzę, że to jest paradoks, natomiast historia jest nauczycielką życia, a prawda jest córką czasu i co się okazało po tym wszystkim? Okazało się, że ta cała historia poszła w taką stronę, że dzisiaj sądy podejmując różne postanowienia korzystne dla frankowiczów muszą uważać, żeby się też nie zapędzić, bo jak się czyta ten werdykt TSUE, to wychodzi na to, że...

Proszę zostawić sądy, panie pośle, jeśli mogę chciałem spytać pana o wiarygodność pańskiego kandydata na prezydenta, czyli Andrzeja Dudy. "Te kredyty mogłyby być przewalutowane według kursu, w którym były brane" - mówił w maju 2015 roku, pięć lat temu, Andrzej Duda. "W pierwszych trzech miesiącach urzędowania złożę projekt ustawy, która rozwiąże ten palący problem milionów Polaków, którzy znaleźli się w rozpaczliwej sytuacji z winy banków, z powodu kompletnej bezczynności polskiego państwa". Ten przydługi cytat pokazuje trzy rzeczy. Po pierwsze, że prezydent nie złożył projektu ustawy, który pomógł frankowiczom, złożył projekt ustawy, o której nikt nie pamięta. Dwa, pokazywał jak dramatyczna jest sytuacja tych frankowiczów i obiecywał im wszelką pomoc, gdzie jest ta pomoc?

Panie redaktorze, drodzy państwo, trudne, niewygodne pytanie, tak wygląda, natomiast odpowiadam na nie z pełnym przekonaniem. Otóż tak, jest prawdą, że każdy polityk i każdy kandydat, i obecni też, zawsze, w kampanii czynili różne obietnice i zobowiązania, okej? Tak jest? Ja nie znam - mam 65 lat w tym roku, byłem sześć razy posłem - ja nie pamiętam, żeby kiedykolwiek było tak, że ktoś zrobił 100 albo 120 procent obietnic. To po pierwsze i jeszcze powiem o jednej ważnej rzeczy: jeżeli mamy dylemat po wyborach już czy ktoś kto jest wybrany, czy wybrać słowność dosłowną czy odpowiedzialność, to wolę tych, którzy wybierają odpowiedzialność. Wydaje się, że to, co prezydent powiedział...

Jestem odpowiedzialny i swoich obietnic nie będę realizował...

Panie redaktorze, drodzy państwo, jest sąd! Jeżeli ktoś czuje się tą sprawą, o której pan wspomniał, zdruzgotany albo za to nigdy mu nie daruje, to on nie pójdzie na niego głosować. Jestem spokojny o te wybory.

Panie pośle, ja pytam o pana. Czy pan uważa, że w tej sprawie, podkreślam, Andrzej Duda spełnił swoje obietnice?

Literalnie, tak jak było powiedziane, to w pańskim pytaniu jest odpowiedź. Natomiast zachował się odpowiedzialnie.

Czy może pan odpowiedzieć na to pytanie, a nie ja?

Odpowiedzialnie. Zachował się odpowiedzialnie.

Czy prezydent Duda wypełnił w tej sprawie swoje obietnice?

W dużej części, ale nie w całości.

W dużej części? Ciekawe, w której?

A już panu powiem. Przede wszystkim uważam, że panie redaktorze, to karty na stół. W takim RMF-ie tu rozmawiamy, to panu powiem jedno - proszę twarde dane sprawdzić! Pan mówi o trudnej sytuacji frankowiczów. Tak, były dramatyczne osoby. I dla nich w ustawie - tu mówię i niech pan mi pozwoli to dokończyć.

Przepraszam, bo ja sobie teraz pod okiem wyjmuję rzęsę, żeby nie było później, że panu pokazuję palec.

No to ok, ale spłacalność kredytów frankowych była lepsza niż gotówkowych, proszę państwa. Powiedzmy to głośno. Natomiast ci, którzy mieli najgorzej dostali pomoc.