Chłopczyk urodził się pijany. Sąd ograniczył prawa rodzicielskie opiekunom

Środa, 26 czerwca 2013 (16:40)

Rodzice chłopczyka, który urodził się upojony alkoholem, mają ograniczone prawa rodzicielskie. Taką decyzję podjął sąd, który zajmował się sytuacją rodziny z Tomaszowa Mazowieckiego.

Władza rodzicielska została ograniczona nie tylko matce, ale także ojcu, który ostatnio sam zajmował się dzieckiem. Kobieta była na leczeniu z choroby alkoholowej.

Sąd zdecydował także, że rodzina będzie pod opieką kuratora, który będzie sprawdzał, jak rodzice zajmują się synem. Kurator ma co pół roku przedstawiać sądowi raporty na ten temat - powiedział Jacek Gmaj, prezes sądu rejonowego w Tomaszowie Mazowieckim.

Rodzina chłopca jest pod stałą opieką psychologa i pracowników socjalnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim. Rodzice są wspierani przez dziadków chłopca i mają wszystko, co jest potrzebne do pielęgnacji niemowlęcia. Dodatkowa pomoc finansowa MOPS-u ograniczyła się do wypłaty zasiłków celowych, gdy ojciec dojeżdżał i odwiedzał dziecko w łódzkim szpitalu. W sumie było to kilkaset złotych.

Ojciec odebrał także becikowe i zasiłki: rodzinny oraz z tytułu urodzenia dziecka. To nieco ponad 2 tys. zł, które przysługują wszystkim świeżo upieczonym rodzicom, jeśli spełniają kryteria dochodowe.

Chłopczyk w chwili porodu miał 4,5 promila alkoholu we krwi

Chłopczyk, który miał we krwi pępowinowej 4,5 promila alkoholu, przyszedł na świat w połowie maja w tomaszowskim szpitalu. Na początku stan dziecka był dramatyczny i noworodek walczył o życie w łódzkim szpitalu przy ul. Spornej. Ostatnie badania chłopca, przed powrotem do domu, były bardzo dobre. Są duże szanse, że dziecko będzie rozwijało się normalnie.

Matka chłopca trafiła do szpitala, bo zasłabła w sklepie monopolowym. 24-latka w czasie porodu miała 2,6 promila alkoholu we krwi, a wcześniejsze badanie w trakcie przyjęcia do szpitala wskazywało ponad 5 promili.

Pijana matka usłyszała zarzut narażenia życia i zdrowia dziecka, za co może trafić do więzienia nawet na 5 lat. Prokuratorzy nie podali, czy podejrzana przyznała się do winy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Agnieszka Wyderka