Chcą utworzenia Turnickiego Parku Narodowego. Kobiety zaatakowane kijami bejsbolowymi

Niedziela, 23 maja (13:08)

W nocy z piątku na sobotę osoby domagające się utworzenia Turnickiego Parku Narodowego na Pogórzu Przemyskim na Podkarpackiu miały zostać zaatakowane kijami bejsbolowymi. Policja otrzymała zawiadomienie dot. gróźb karalnych i prowadzi czynności wyjaśniające.

Od czterech tygodni w lasach Pogórza Przemyskiego, niedaleko Arłamowa, przy drodze z Kwaszeniny do Markowej, trwa protest - blokada wycinki prowadzona przez osoby z Inicjatywy Dzikie Karpaty.

Jak podała Inicjatywa w komunikacie przesłanym mediom, w nocy z piątku na sobotę "pokojowy protest został zaatakowany przez grupę mężczyzn". "Około godziny 23 na blokadzie pojawiło się auto z 5 mężczyznami, jeden z nich zaatakował kijem bejsbolowym 4 biorące udział w proteście kobiety, jedną z nich pobił" - podano.

"W środku (auta - przyp. red.) było pięciu mężczyzn. Starszy, ok. 60 lat, za kierownicą, reszta w wieku ok. 30-40 lat. Jeden w kominiarce. W końcu zamaskowany mężczyzna z kijem bejsbolowym wysiadł i zaczął biec w naszą stronę. Zaczęłyśmy uciekać do obozu. Jedna z dziewczyn potknęła się o koleinę na składzie i przewróciła. Napastnik machał nad nią kijem krzycząc "Wypie***ć stąd!" i "Nie nagrywaj!". Potem dogonił drugą koleżankę, uderzył ją bejsbolem w nogę. Użyła gazu i mężczyzna odpuścił" - czytamy na profilu Inicjatywa Dzikie Karpaty na Facebooku.

Napastnicy mieli także zniszczyć auto należące do protestujących. "Na odchodne wyżył się na samochodzie, wybijając 4 szyby i uszkadzając pokrywę bagażnika" - napisano na profilu inicjatywy. 

Jak poinformowała PAP Anna Klee-Bylica z biura prasowego podkarpackiej policji, w tej sprawie do komendy w Przemyślu dotarło zgłoszenie dotyczące gróźb karalnych. Prowadzimy czynności w tej sprawie - dodała.

Według osób z Inicjatywy Dzikie Karpaty, protest oprócz powstrzymania wyrębów w cennym fragmencie Puszczy Karpackiej, ma na celu zwrócenie uwagi na dewastację projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. "Od ponad 35 lat gotowe są plany powołania Parku, jednak jego wartość przyrodnicza jest wciąż niszczona przez intensywną gospodarkę leśną" - podkreślają protestujący.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Magdalena Partyła

RMF/PAP