Chaos w komunikatach MON. Resort dopiero ustala, jakie śmigłowce kupi

Wtorek, 25 października 2016 (09:46)

Kilkanaście uzbrojonych śmigłowców za nieokreśloną jeszcze kwotę - to najnowsze stanowisko Ministerstwa Obrony Narodowej w sprawie zakupu helikopterów dla polskiej armii. Tydzień temu MON poinformowało, że chce wydać miliard złotych na zakup w ramach pilnej potrzeby operacyjnej. Wcześniej, na początku października, Ministerstwo Rozwoju zakończyło bez podpisania umowy rozmowy z francuskim Airbusem, który miał dostarczyć 50 śmigłowców wielozadaniowych Caracal.

Ministerstwo twierdzi, że dopiero prowadzi tak zwaną "Doraźną Analizę Rynku", czyli sprawdza jakie śmigłowce, za jaką cenę i kiedy można kupić dla polskiej armii. Pozyskanie śmigłowców dla Sił Zbrojnych RP w ramach pilnej potrzeby operacyjnej (PPO), będzie możliwe po opracowaniu dokumentu pod nazwą Doraźna Analiza Rynku (DAR), która zawiera analizę rynku w zakresie dostępności sprzętu wojskowego spełniającego wymagania wojska, wskazuje możliwości czasowe, finansowe i organizacyjne jego pozyskania, a także określa sposób i zakres weryfikacji tego sprzętu - informuje pełniąca obowiązki rzecznika MON Katarzyna Jakubowska. 

Nie wiadomo też, w jakim trybie zostaną kupione maszyny. Czy będzie to zakup z wolnej ręki, czy może nowy przetarg. A jeszcze dwa tygodnie temu, w czasie wizyty w Mielcu, szef MON zapewniał, że polska armia dostanie kilkanaście śmigłowców Black Hawk. Teraz MON nie chce wskazać typu maszyny. W ramach postępowania zostaną pozyskane śmigłowce, o które wnioskował Dowódca Operacyjny SZ RP we wniosku do Sekretarza Stanu w MON - informuje Katarzyna Jakubowska.

Wszystkie maszyny mają być uzbrojone. W poprzednim przetargu amerykański producent oferował nieuzbrojone śmigłowce, twierdząc, że wewnętrzne regulacje nie pozwalają na sprzedaż wersji wyposażonej w broń.

(mal)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Grzegorz Kwolek