Były przewodniczący szczecińskiej rady miasta prowadził po alkoholu

Poniedziałek, 29 kwietnia 2019 (19:21)

Zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości usłyszał były przewodniczący szczecińskiej rady miasta. Jak poinformowała rzeczniczka prokuratury, mężczyzna ma dozór policji. Dziś złożył rezygnację z mandatu radnego.

Policja zatrzymała byłego radnego w sobotę. Badania wykazały, że mężczyzna, kierując samochodem osobowym, znajdował się w stanie nietrzeźwości - powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Joanna Biranowska-Sochalska. Dodała, że usłyszał zarzut dotyczący prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości.

Prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji i poręczenia majątkowego - powiedziała prok. Biranowska-Sochalska. Prowadzone są dalsze czynności w tej sprawie.

Przewodniczący szczecińskiej rady miasta Michał Wilkocki (Bezpartyjni) w poniedziałek zrezygnował z mandatu, o czym poinformował na swoim profilu facebookowym. Jako powód podał "nieodpowiedzialne zachowanie", jakiego dopuścił się "prowadząc samochód pod wpływem alkoholu".

Z dniem 29 kwietnia złożyłem rezygnację z mandatu radnego Rady Miasta Szczecin, radnego Rady Osiedla Gumieńce. Rezygnuję też ze wszystkich funkcji publicznych - napisał. Powodem tych decyzji jest nieodpowiedzialne zachowania, jakiego dopuściłem się, prowadząc samochód pod wpływem alkoholu. Znam wagę tego czynu i zdaję sobie sprawę z tego, ile złego mogłem przez takie zachowanie wyrządzić - podkreślił Wilkocki. Jak dodał, najważniejsze jest, że nie doszło do żadnego wypadku i nikomu nic złego się nie stało, a konsekwencje poniosę sam.

We wpisie przeprosił też swoich bliskich oraz wyborców, koleżanki i kolegów radnych, współpracowników i mieszkańców, których oczekiwania zawiódł. Zaznaczył, że w jego sytuacji decyzja o rezygnacji ze wszystkich funkcji "jest honorowym i jedynym możliwym rozwiązaniem".

Wierzę, że dane mi będzie kiedyś odzyskać stracone zaufanie - napisał Wilkocki.

Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grozi grzywna, ograniczenie wolności lub do 2 lat więzienia.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska