Byli członkowie zarządu PKP oskarżają byłego prezesa o utrudnianie kontaktów z CBA

Poniedziałek, 13 marca 2017 (14:39)

Były prezes PKP Mirosław Pawłowski miał blokować innym ówczesnym członkom zarządu kontakty z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym. Tak wynika z dokumentów w dyspozycji CBA, do których dotarli dziennikarze RMF FM.

Chodzi o aferę związaną z podpisaniem umowy między PKP SA a Sensus Group na bardzo kosztowne zabezpieczenie dworców przy okazji Światowych Dni Młodzieży. CBA zatrzymało już kilka osób, a cały zarząd PKP stracił pracę.

Dotarliśmy do pisma wysłanego przez byłego członka zarządu PKP do CBA. Czytamy w nim, że  Mirosław Pawłowski - były już prezes kolejowej spółki - miał pozbawić innych członków zarządu wiedzy na temat tego, co wysyła śledczym.

Decyzją Prezesa Zarządu Spółki Mirosława Pawłowskiego pozostali członkowie Zarządu zostali pozbawieni wiedzy na temat korespondencji toczącej się między CBA a Spółką. Pozostali członkowie zarządu nie mają również wpływu na treść oświadczeń składanych CBA przez Spółkę - napisano w piśmie datowanym na sierpień ubiegłego roku.

Podwładni Pawłowskiego - jak czytamy - zaczęli więc podejrzewać, że prezes ukrywa coś przed CBA. Tym bardziej, że chciał od razu zwolnić wicedyrektora biura audytu, który badał nieprawidłowości przy zawieraniu umowy z Sensusem.

Obecne czynności podejmowane przez Pana Prezesa Pawłowskiego zmierzające do dyscyplinarnego zwolnienia z pracy zastępcy Dyrektora Biura Audytu, który prowadził postępowanie kontrolne w sprawie umowy z Sensus Group, bezprawne pozbawienie pozostałych członków zarządu dostępu do dokumentacji spółki, w tym faktur i korespondencji z CBA, i wpływu na treść oświadczeń składanych przez Spółkę, sprawiają, że oświadczenia te mogą nie uwzględniać kompletnej wiedzy spółki - tak jeden z byłych już członków zarządu PKP informuje funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

O tę otwartą wojnę wewnątrz poprzedniego zarządu PKP zapytaliśmy ministra infrastruktury i budownictwa Andrzeja Adamczyka. Twierdzi, że nie ma wiedzy, by do takiego konfliktu dochodziło.

Dziennikarz RMF FM Krzysztof Berenda informował wcześniej, że minister Adamczyk już 16 czerwca wiedział o nieprawidłowościach w PKP dotyczących zabezpieczenia dworców na Światowe Dni Młodzieży. Miał go o tym informować przynajmniej jeden z członków zarządu PKP. Oznacza to, że minister czekał niemal 20 dni z powiadomieniem Centralnego Biura Antykorupcyjnego, choć musiał to zrobić niezwłocznie.

Adamczyk w rozmowie z RMF FM przekonywał - choć nie zgodził się na nagranie - że pierwsze sygnały dotyczące nieprawidłowości w PKP dostał dopiero na 10 dni przed złożeniem zawiadomienia. 

(ph)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Krzysztof Berenda