Burza wokół publikacji IPN o Lechu Wałęsie

Niedziela, 22 czerwca 2008 (10:37)

Wraz z życzeniami imieninowymi Lech Wałęsa przyjmował słowa otuchy. Przy ulicy Polanki w Gdańsku pojawiło się wczoraj kilkaset osób. Usłyszałem dużo pocieszeń, zapewnień od ludzi, że są razem ze mną, że są solidarni - mówił były prezydent. Choć dopiero jutro książka historyków IPN "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" ma pojawić się w księgarniach, od kilku dni trwa wokół niej polityczna burza.

Ponad 700-stronicowa książka pary Cenckiewicz-Gontarczyk wywołała mnóstwo sporów. Sporów o historię, politykę, przyzwoitość i przede wszystkim – o prawdę. Pan prezydent Lech Wałęsa był na początku lat 70. zarejestrowany jako tajny współpracownik - twierdzi Janusz Kurtyka. Ta teza pod którą podpisuje się prezes IPN może narazić i jego, i sam Instytut na procesy sądowe. Zapowiada je Lech Wałęsa, twierdzący, że „Bolek” to nie on i że informacje, które miał rzekomo dostarczać SB tak naprawdę pochodzą z podsłuchów.

Oświadczam, nie traficie mnie. Nikt mnie nigdy nie złamał. Można mnie zabić, ale nie pokonać - powiedział były prezydent. Koronnym argumentem Wałęsy jest to, że w książce nie ma ani deklaracji współpracy z SB, ani żadnego dokumentu z jego podpisem. Ale jak przekonują autorzy i ich szef, Janusz Kurtyka, te braki daje się łatwo wytłumaczyć: Z tej książki jednoznacznie wynika, że pan prezydent Lech Wałęsa na początku lat 90. przejął znaczną część archiwaliów dotyczących swej przeszłości z lat 70..

Koledzy Wałęsy z lat 70. i wolnych związków zawodowych są podzieleni w ocenie prawdziwości książki. Są tacy, którzy twierdzą, że już wtedy wiedzieli, iż miał on za sobą epizod współpracy, ale są też tacy, którzy daliby się pokroić za niewinność Lecha Wałęsy. To jest taki człowiek, że prędzej dałby sobie głowę urwać, niż by dał się do czegoś zmusić - mówią.

A wydanie książki może za sobą pociągnąć zgoła nieoczekiwane następstwa. Już pojawiły się głosy, że IPN ma za dużą swobodę i monopol w dostępie do akt. W rozpoczynającym się tygodniu pojawić się ma sygnowany przez Bogdana Lisa z Partii Demokratycznej projekt ustawy, która odbierze IPN-owi archiwa dawnych specsłużb i zmieni tryb wyłaniania kolegium Instytutu.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM - newsroom