Budka dla "GW": Rzuciliśmy hasło i potem trzeba się było tłumaczyć

Sobota, 20 marca 2021 (07:30)

"To było pod wpływem emocji. Rzuciliśmy hasło i potem trzeba się było tłumaczyć” – stwierdził w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" lider Platformy Obywatelskiej Borys Budka, pytany o Rafała Trzaskowskiego i jego ruch poparcia. "Taki jest kalendarz wyborczy, że wybory mamy dopiero za trzy lata. Nie da się utrzymać aktywności kampanijnej przez tak długi okres" – dodał.

W październiku 2020 r. działalność zainaugurował ruch "Wspólna Polska" Rafała Trzaskowskiego. Powołujemy ruch, który chce Polski, w której cel nigdy nie uświęca środków, Polski w której prawo jest fundamentem działania państwa, prawo zawsze jest na pierwszym miejscu, nawet jeżeli stoi w sprzeczności z interesem władzy; Polski, w której każdy ma takie same prawa i obowiązki, niezależnie od narodowości, wyznawanej religii, poglądów politycznej, pochodzenia czy orientacji seksualnej - mówił wtedy prezydent Warszawy i były kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Polski.

W wywiadzie dla "GW" Borys Budka zapytany o brak aktywności Trzaskowskiego stwierdził: "A co się może dziać? Przecież nie ma żadnych wyborów. Jest prezydentem Warszawy". Odnosząc się do samego ruchu, zapytał: "I co on by zrobił?".

Ludzie oczekują sprawczości i ciągle nas pytają: “Dlaczego PiS jeszcze rządzi?!"."Czemu wy nic nie robicie?!". “Kaczyński robi tyle błędów, a wy tego nie wykorzystujecie?" - powiedział Budka. Przyznał, że pyta wyborców, jak ma wykorzystać błędy PiS-u, ale nie dostaje konkretnych odpowiedzi.

Nie ma wyborów, nie mamy większości w parlamencie. Mamy większość senacką, czyli przez trzydzieści dni możemy się cieszyć, że poprawkę wprowadziliśmy, którą PiS zaraz w Sejmie odrzuci - zauważył lider PO. Nie dziwię się znużeniu naszych wyborców, nie mam pretensji, tylko pokazuję, jakie są nastroje. Rafał to było o włos od zwycięstwa potem taki wielki zjazd, prawda?" - dodał.

Na uwagę, że ludzie dopominają się szybkiego i stanowczego działania, Budka odpowiedział: "Sorry, ale nie jestem rewolucjonistą. Wygramy wybory przy urnach". Wskazał też, że oprze się przy tym na wartościach. Wolności, bezpieczeństwa i stabilności. Poczucia, że znowu państwo będzie liczyło się z obywatelem - wyjaśnił.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Maciej Nycz

RMF/PAP