Bohaterowie "Zabawy w chowanego" Sekielskich: Nie wrzucajmy wszystkich księży do jednego worka

Poniedziałek, 25 maja 2020 (06:54)

"Chciałbym przekazać innym ofiarom, żeby zaczęły o siebie walczyć, a tę walkę najlepiej zacząć od mówienia o swoim problemie" - stwierdził w rozmowie z Onetem Jakub Pankowiak, jeden z bohaterów głośnego filmu braci Tomasza i Marka Sekielskich "Zabawa w chowanego" o pedofilii w Kościele. "Druga rzecz: nie wrzucajmy wszystkich księży do jednego worka. Znam setki duchownych i uważam, że są wśród nich też wspaniałe osoby" - dodał. "Musimy o siebie walczyć. Nawet, jeśli pojawią się jakieś lęki, trzeba znaleźć motywację do walki" - podkreślił jego brat Bartłomiej Pankowiak.

"Zabawa w chowanego" to już drugi - po "Tylko nie mów nikomu" - film dot. pedofilii w Kościele autorstwa braci Sekielskich. Opowiedzieli w nim m.in. historię Jakuba i Bartłomieja Pankowiaków, którzy w dzieciństwie zostali skrzywdzeni przez księdza. 

Po premierze filmu "Kler" Wojtka Smarzowskiego dowiedziałem się, że Tomek Sekielski zaczyna pracę nad filmem dokumentalnym o pedofilii. Napisałem do niego e-maila, po czym umówiliśmy się na spotkanie - relacjonował w rozmowie z Onetem Bartłomiej Pankowiak. Początkowo miałem wystąpić w filmie "Tylko nie mów nikomu", ale z czasem okazało się, że nasza sprawa jest tak szeroka, że Tomek zdecydował się nakręcić kolejny film - dodał. 

"Film był najlepszą terapią"

Jakub Pankowiak zdradził, że początkowo nie chciał wystąpić w filmie braci Sekielskich. Jeszcze rok temu byłem na zupełnie innym etapie swojego życia, miałem inne podejście nawet do samego problemu pedofilii. Przede wszystkim po prostu bałem się reakcji innych i wstydziłem się tego, że sam jestem ofiarą księdza - tłumaczył w wywiadzie. Film "Zabawa w chowanego" był najlepszą terapią, jaką przeżyłem - zapewnił. 

Bracia Pankowiakowie w rozmowie z Onetem opowiedzieli też o tym, jak traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa wpłynęły na ich życie. 

Osoba molestowana ma często wielkie problemy z zaufaniem, po prostu nie jest w stanie nikomu zaufać. To zranienie bardzo głęboko we mnie pozostało. Mierzyłem się z tym zresztą jeszcze do niedawna - przyznał Jakub Pankowiak. Wiele miesięcy spędziłem w łóżku, nie robiąc kompletnie nic, oprócz płakania. Kiedy miałem ok. 18 lat, miałem pragnienie, by komuś o tym powiedzieć. Pierwszą osobą była moja dziewczyna, obecna żona. Rozmowa z nią otworzyła nowy etap w moim życiu - opisywał. 

Bartłomiej Pankowiak podkreślił, że wpływ dramatycznej przeszłości odczuwał na każdym etapie życia. Wielkie problemy w nawiązywaniu relacji, w zaufaniu komukolwiek, brak pewności siebie, byłem bardzo nerwowy, pojawiły się oczywiście problemy natury seksualnej - wyliczał. Myślę, że chyba każda ofiara się z tym wszystkim zmaga. Możesz sobie wmawiać, że wszystko jest okej, ale w rzeczywistości jest zupełnie inaczej - dodał bohater filmu braci Sekielskich. Jakiś czas temu poszedłem do psychologa na terapię, więc teraz naprawdę jest lepiej. Są momenty, że patrzę w lustro i myślę sobie: "jesteś zaje****ym człowiekiem", ale nadal bywa też tak, że patrzę na siebie z obrzydzeniem - podsumował. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Maciej Nycz

Onet/ RMF FM