Awaryjne lądowanie na lotnisku Chopina. Będzie przegląd wszystkich bombardierów LOT-u

Czwartek, 11 stycznia 2018 (06:37)
Aktualizacja: Czwartek, 11 stycznia 2018 (13:55)

Będzie przegląd wszystkich samolotów LOT-U typu bombardier pod kątem sprawności podwozia - zapowiedział rzecznik narodowego przewoźnika. Nie oznacza to jednak uziemienia samolotów, bo wczorajsze zdarzenie zakwalifikowano jako jednostkowy incydent. Wieczorem warszawskie lotnisko Chopina było zamknięte przez cztery godziny z powodu awaryjnego lądowania samolotu PLL LOT. Na pokładzie maszyny lecącej z Krakowa do Warszawy były w sumie 63 osoby.

Tu nie ma żadnych zaleceń, które mówiłyby, że trzeba coś zrobić odgórnie. Podjęliśmy decyzję wewnętrzną, że zrobimy przegląd goleni i podwozi we wszystkich samolotach bombardier, które mamy - wyjaśnił dyrektor biura komunikacji korporacyjnej LOT-u Adrian  Kubicki. 

Przewoźnik zapewnia, że to pierwszy przypadek problemów z podwoziem w tym konkretnym samolocie - choć maszyna miała wcześniej usterki, ale innego typu. Problemy według rzecznika LOT-u nie dotyczyły wysuwania lub blokowania się podwozia podczas przyziemienia. To były usterki sygnalizowane przez komputer, które znikały po restarcie systemów. Taki problem, z podwoziem, zgłaszał m.in. dwa dni temu podczas rejsu do Lwowa pilot tej samej maszyny, która wczoraj awaryjnie lądowała w Warszawie. To była ta maszyna, ale to nie była ta goleń podwozia, to była inna goleń i problem z komputerem, a nie problem z podwoziem. To zupełnie inna materia, wylądował na zablokowanym podwoziu - zapewnił Kubicki.

Samolot, który wczoraj awaryjnie lądował na lotnisku stoi jeszcze na pasie startowym. Trwają prace nad tym, jak przetransportować bezpiecznie ten samolot w inne miejsce. Trzeba usprawnić goleń przednią samolotu, która w trakcie lądowania wysunęła się, ale nie była zablokowana. Dlatego samolot lądując oparł się na przedniej części kadłuba. Służby muszą teraz maszynę postawić, a następnie odholować - mówił Kubicki. Dodał, że może to potrwać kilka godzin.

Polski przewoźnik ma 10 Bombardierów DHC-8Q400, każdy z nich może zabrać 78 pasażerów. Samoloty te latają głównie na trasach krajowych i do krajów blisko sąsiadujących z Polską.

Większość pasażerów naszych odwołanych rejsów odleciała, od momentu kiedy lotnisko zostało wczoraj po 23.15 ponownie otwarte. Podróżnym odwołanych rejsów są zmieniane rezerwacje w miarę dostępnych miejsc w naszych samolotach - dodał Kubicki.

Ok. godz. 11:30 zaczęło się usuwanie maszyny z pasa startowego. Samolot został odholowany z pasa startowego. Niebawem trafi na stanowisko postojowe, gdzie zostanie poddany ocenie rzeczoznawców. Sprawdzą, jaki jest stan techniczny maszyny i wydadzą opinie - powiedział Kubicki.

Samolot ten nie jest własnością LOT-u, lecz jest leasingowana przez linie. 

Jak powiedział dyrektor marketingu i PR Lotniska Chopina Hubert Wojciechowski, po południu została otwarta droga startowa, na której awaryjnie lądował samolot. Lotnisko funkcjonuje w pełni operacyjnie - obie drogi startowe są otwarte. Nie ma żadnych uszkodzeń pasa startowego, na którym lądował awaryjnie samolot - powiedział.

Z powodu awaryjnego lądowania odwołanych zostało 25 startów i 19 lądowań. Zaplanowane na dziś rejsy w większości odbywają się zgodnie z rozkładem, "jednak zaburzenie siatki lotów może jeszcze wiązać się ze opóźnieniami i odwołaniami rejsów". Lotnisko radzi wszystkim pasażerom planującym podróż z warszawskiego portu kontakt z przewoźnikiem, z którym ma podróżować.

Piloci dostali wcześniej sygnał o możliwej usterce i zawiadomili lotnisko

Wczoraj około godziny 19.20 na warszawskim Lotnisku Chopina awaryjnie lądował samolot PLL LOT Bombardier Q400 z 59 pasażerami i czterema członkami załogi na pokładzie. Nikomu nic się nie stało. 

Z powodu tego zdarzenia pas startowy lotniska był zablokowany, a lotnisko było nieczynne przez około cztery godziny. W tym czasie żaden samolot nie mógł startować, ani lądować. Lotnisko zostało otwarte wczoraj ponownie o 23:15.

Awaria dotyczyła przedniej części podwozia, a dokładnie kół znajdujących się pod kabiną pilotów. Wysunęły się, ale nie zablokowały. Złożyły się, gdy dotknęły płyty lotniska. Wtedy samolot uderzył kadłubem o pas startowy.

Piloci dostali wcześniej sygnał o możliwej usterce i zawiadomili lotnisko. Podczas lądowania na płycie czekały już wozy straży pożarnej. Gdy samolot się zatrzymał, pasażerowie zostali od razu ewakuowani. Nikomu nic się nie stało.

Sprawę będą teraz wyjaśniały prokuratura i Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

Lotnisko ma dwa pasy startowe - dłuższy i krótszy. Samolot wylądował na dłuższym, w okolicy krzyżówki dwóch pasów.

Lotnisko Chopina jest największym portem pasażerskim Polsce. Port obsługuje blisko 38 proc. ruchu pasażerskiego w naszym kraju.



(mpw)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Mariusz Piekarski

RMF/PAP