Awaria w Elektrowni Bełchatów. "Trzeba zmodyfikować procedury"

Środa, 19 maja (17:52)
Aktualizacja: Środa, 19 maja (20:39)

"Awaria energetyczna w Elektrowni Bełchatów powinna spowodować ponowne sprawdzenie procedur" - przekonuje w rozmowie z RMF FM pełnomocnik rządu do spraw cyberbezpieczeństwa minister Marek Zagórski. Przedwczoraj po usterce w stacji elektroenergetycznej Rogowiec nastąpiło automatyczne wyłączenie 10 bloków w elektrowni.

Trzeba wyciągnąć lekcje, zweryfikować i zmodyfikować procedury, które w tego typu systemach muszą być bezwzględnie przestrzegane. Stąd też te systemy energetyczne są tak zbudowane, że w przypadku wystąpienia jakiejkolwiek awarii można utrzymywać jego ciągłość chociażby poprzez import energii z innych miejsc - powiedział Zagórski w rozmowie z reporterem Michałem Dobrołowiczem.

Tak było właśnie w poniedziałek - system został zbilansowany m.in. poprzez import energii z Czech, Słowacji i Niemiec.

Wiceminister klimatu Piotr Dziadzio w Sejmie z kolei tłumaczył, że zdarzenie było spowodowane "zwykłym ludzkim błędem". Zastanawiamy się, jak zabezpieczyć takie zjawiska na przyszłość - mówił. Jak poinformował "nam nie brakowało mocy, był to spadek częstotliwości spowodowany przepięciem w systemie".

Polska Sieć Elektroenergetyczna z kolei przekazała, że badane są okoliczności całej sytuacji.

Do zdarzenia doszło o godz. 16:34. Dzięki szybkiej reakcji służb PSE, stacja Rogowiec była gotowa do przyłączenia bloków niemalże w ciągu godziny - pierwsze trzy linie blokowe zostały załączone już o 18:42 - przekazano.

W środę operator podał, że trwa ustalanie okoliczności i przyczyn wyłączenia. Dotychczasowe ustalenia wskazują na błąd ludzki. Polskie Sieci Elektroenergetyczne powołały zespół, który ma wyjaśnić, dlaczego skutki zdarzenia były tak rozległe. Szczegółowych analiz wymaga przede wszystkim system zabezpieczeń - zarówno po stronie infrastruktury PSE, jak i Elektrowni Bełchatów - przekazano na stronie PSE.

Zakłócenia - jak zapewniły PSE - nie były efektem działań podmiotów trzecich, w tym aktywności w cyberprzestrzeni.

Krajowy System Elektroenergetyczny pracuje stabilnie i poniedziałkowe zdarzenie nie ma wpływu na jego funkcjonowanie - zapewniono w komunikacie PSE.

Z tezą o błędzie ludzkim nie zgadza się prezes Polskiej Grupy Energetycznej Wojciech Dąbrowski. Żaden pracownik Elektrowni Bełchatów nie był odpowiedzialny za poniedziałkową awarię rozdzielni PSE - oświadczył. Zaapelował o precyzyjne informowanie o przebiegu awarii w rozdzielni Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Jak podkreślił szef PGE, wyłączenie 10 bloków energetycznych nastąpiło automatycznie i było konsekwencją uszkodzenia rozdzielni Polskich Sieci Elektroenergetycznych w Rogowcu, która jest kilka kilometrów od Elektrowni Bełchatów (Łódzkie).

 W poniedziałek operator informował, że wskutek zadziałania automatyki stacyjnej nastąpiło wyłączenie 10 bloków w Elektrowni Bełchatów, należącej do spółki PGE GiEK. Utracono 3.640 MW mocy. Aktywny pozostał tylko jedenasty blok podłączony do stacji Trębacz. Usterkę szybko naprawiono, jednak ponowne podłączenie bloków zajęło prawie dobę.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Adam Zygiel

RMF24-PAP