„Już drugi dzień z rzędu wróg atakuje kolej. Dzisiaj w obwodzie wołyńskim, w odległości 2 km od granicy z Polską, wróg uderzył w lokomotywę pociągu pasażerskiego” – poinformował przewoźnik Ukrzaliznycia na Telegramie.
Kolejowy zespół monitorujący ataki dronów z wyprzedzeniem ostrzegł załogę pociągu o zagrożeniu, dzięki czemu nikt nie ucierpiał.
„Stale monitorujemy zagrożenia z powietrza, zapewniamy ruch pociągów i podejmujemy maksymalne środki bezpieczeństwa dla pasażerów i pracowników kolei” – zapewniała Ukrzaliznycia w komunikacie.
Ekspert: Taki atak musi przeprowadzić doświadczony operator
Co do zamiarów Rosjan, wątpliwości nie ma ekspert portalu Defence24.pl Bartłomiej Wypartowicz.
Pokonanie 700 km i znalezienie celu, jakim jest pociąg, nie jest sprawą łatwą. Musi to zrobić bardzo doświadczony operator, który wie, w co chce uderzyć, który wie, gdzie cel się znajduje i po prostu w niego wymierza i atakuje – zaznaczył w Radiu RMF24.
Dodał, że drony typu Geran-5 są na tyle zaawansowane, że praktycznie do chwili uderzenia operator ma nad nim pełną kontrolę.
To było celowe uderzenie w pociąg. Tego typu uderzenia widywaliśmy w ostatnich dniach w Ukrainie m.in. w rejonie Odessy – podkreślił.
Co na to polski rząd?
Informację o ataku na pociąg potwierdził na platformie X szef MSWiA Marcin Kierwiński. „Rosyjskie terrorystyczne ataki. Najpierw opodal przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, a potem na osobowy pociąg przy polskiej granicy. Wydarzenia te traktujemy z najwyższą powagą. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana. Rosja to wróg wolnego świata” – czytamy we wpisie ministra.
PKP też odniosło się do tej kwestii. Przewoźnik zaznaczył, że do ataku doszło przed przejęciem pociągu przez Polaków. Podróżowało nim 206 osób, a wśród pasażerów nie było obywateli Polski. Około godziny 16:00 pociąg dotarł do stacji docelowej Warszawa Wschodnia - przekazała Anna Zakrzewska z biura prasowego PKP Intercity. Ze względu na skutki ataku opóźnienie pociągu wyniosło około 370 minut.
Władysław Kosiniak-Kamysz o rosyjskim ataku na Ukrainę
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, komentując nocny atak Rosjan na Ukrainę, podkreślił, że jeden z dronów atakujących w niedzielę Ukrainę uderzył kilometr od granicy z Polską; drugi z nich – pięć kilometrów.
„Nad ranem nasze systemy odnotowały atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie” – napisał szef MON w niedzielę na portalu X.
Podkreślił, że Rosjanie „zmieniają taktykę ataków” i coraz częściej wykorzystują drony odrzutowe wypuszczane po kilka sztuk - w ten sposób absorbując ukraińską obronę. „Dziękuję naszym żołnierzom, polska obrona powietrzna jest cały czas w gotowości” – dodał Kosiniak-Kamysz.
Przypomniał, że polskiej strefy powietrznej pilnowały samoloty F16, śmigłowce i samolot rozpoznania powietrznego SAAB i nie doszło do naruszenia polskiej granicy.
Polska poderwała myśliwce
W niedzielę, po godz. 4 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o operowaniu lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej, w związku z aktywnością rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych wykonujących uderzenia na terytorium Ukrainy.
Przed godziną 10 Dowództwo poinformowało o zakończeniu operowania myśliwców; nie odnotowano też – podano – naruszenia przestrzeni powietrznej RP.
