Afera ws. inwigilacji dziennikarzy: Komendant główny policji zapowiada surowe kary

Środa, 13 stycznia 2016 (18:36)

Komendant Główny Policji zapowiada surowe ukaranie winnych inwigilacji dziennikarzy, którzy ujawnili aferę podsłuchową. "Będę osobiście wnioskował o ściganie, jeżeli okaże się, że któryś z moich policjantów złamał przepisy" - obiecuje Zbigniew Maj. Kłopoty ma już siedmiu policjantów, którzy śledzili pracowników mediów i ich rodziny. Właśnie ruszyło postępowanie dyscyplinarne w ich sprawie.

Policjanci, którzy przez ostatnie dwa tygodnie kontrolowali pracę swoich kolegów, zdobyli niepodważalne dowody na inwigilację dziennikarzy.

Istniały dwie grupy - jedna złożona z funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji, Biura Spraw Wewnętrznych i Biura Spraw Kryminalnych, druga - tylko z policjantów Biura Spraw Wewnętrznych. Obie śledziły pracowników mediów i ich rodziny - od pobierania billingów danych adresowych poprzez sprawdzanie kontaktów. Nie wykluczam kontroli korespondencji  - powiedział Zbigniew Maj i zapowiedział surowe ukaranie winnych. Osobiście będę wnioskował o ściganie - podkreślił. W obu grupach było 29 policjantów. Wobec kilku nie wszczęto postępowań dyscyplinarnych, bo zarzuty się przedawniły.

Przypomnijmy, że wrześniu 2015 r. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga sformułowała akt oskarżenia ws. tzw afery podsłuchowej, który objął cztery osoby: biznesmena Marka Falentę, jego współpracownika Krzysztofa Rybkę oraz kelnerów z dwóch warszawskich restauracji: Sowa i Przyjaciele oraz Amber Room - Łukasza N. i Konrada L. Według prokuratury motywy ich działania były biznesowo-finansowe.

Śledztwo trwało 15 miesięcy i dotyczyło podsłuchiwania od lipca 2013 r. kilkudziesięciu osób z kręgu polityki, biznesu oraz byłych i obecnych funkcjonariuszy publicznych. Falenta, według śledczych, miał zlecić wykonanie nagrań dwóm pracownikom restauracji - Łukaszowi N. i Konradowi L. Za takie przestępstwo grozi im i współpracującemu z nimi Rybce do dwóch lat więzienia. Falenta nie przyznaje się do zarzutów.

W "aferze taśmowej" nagrani zostali m.in. ważni politycy Platformy: b. szef MSZ i b. marszałek Sejmu Radosław Sikorski, b. wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski, b. minister transportu Sławomir Nowak, b. minister sportu i b. sekretarz generalny PO Andrzej Biernat, b. minister zdrowia Bartosz Arłukowicz i b. minister skarbu Włodzimierz Karpiński, b. wicepremier i minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska, b. szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz.

(mal)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Grzegorz Kwolek

RMF FM/PAP