Wypożyczenie podstawowego zestawu lawinowego, który składa się z detektora lawinowego, sondy i łopatki kosztuje 30 złotych. Gdyby turyści, których porwała wczoraj lawina w Tatrach, mieli taki sprzęt, prawdopodobnie nikt by nie zginął.

Wczoraj popołudniu lawina porwała dwóch turystów ze stoków Pośredniego Goryczkowego do Świńskiego Kotła. Jednemu z nich udało się szybko wydostać spod śniegu, ale niestety nie odnalazł swojego towarzysza. Nie mógł także natychmiast wezwać pomocy, bo jego telefon komórkowy nie działał. W tej sytuacji, by wezwać ratowników, musiał iść aż na Kasprowy Wierch. To zajęło mu blisko godzinę. Kolejnych kilka godzin zabrało ratownikom TOPR dotarcie na lawinisko i odkopanie turysty. Niestety jego reanimacja nie powiodła się. Młody człowiek zginął uduszony w lawinie. Prawdopodobnie, gdyby obaj turyści mieli ze sobą podstawowy sprzęt lawinowy, nie musiało dojść do tragedii.

Gdyby ci turyści posiadali podstawowy zestaw lawinowy, to jeden mógł odnaleźć i odkopać drugiego w ciągu 15 minut, kiedy szanse na uratowanie wynoszą prawie 90 proc. - mówi naczelnik TOPR Jan Krzysztof

Niestety turyści nie mieli ze sobą podstawowego zestawu lawinowego. Jego koszt wynosi około tysiąc złotych, ale można go także wypożyczyć za około 30 złotych. W Zakopanem jest kilka miejsc, w których można pożyczyć taki sprzęt. Reporter RMF FM Maciej Pałahicki odwiedził jedną z wypożyczalni, która znajduje się po drodze do Kuźnic, skąd turyści wychodzili w Tatry. Musieli więc po drodze mijać tę wypożyczalnię. 

W ten weekend nikt z turystów tatrzańskich nie pożyczył takiego zestawu - mówi Damian Wilczyński z Tatra Trade

Jeden zestaw pożyczyła osoba, która wybierała się w śniegi Rumunii i druga, która jechała w Alpy, gdzie od lat nie wypada poruszać się zimą po górach bez sprzętu lawinowego. Do nas, niestety, taka moda - moda na życie - jeszcze nie dotarła.