Nagrania z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego w sprawie „dwóch wież” opublikował pod koniec lipca i na początku sierpnia portal Goniec.
Jak informuje prokuratura, śledztwo dotyczy rozpowszechniania bez zezwolenia materiałów z postępowania przygotowawczego. Grozi za to do 2 lat więzienia.
Z uwagi na wagę sprawy niniejsze postępowanie jest prowadzone w formie śledztwa. Przedmiotem postępowania jest bowiem czyn związany z publicznym rozpowszechnianiem materiałów postępowania pozostającego w powszechnym zainteresowaniu społecznym - wyjaśniła Marzena Kiełek-Łopińska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa - Praga.
Do sprawy wycieku odniósł się w ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk. Był o nią pytany w związku z faktem, że jednym z pełnomocników Geralda Birgfellnera, który był pokrzywdzonym w sprawie „dwóch wież”, był poseł Koalicji Obywatelskiej Roman Giertych.
Proszę mi wierzyć, Roman Giertych - człowiek zasłużony w niektórych sprawach, a w niektórych kontrowersyjny - nie jest świętą krową. Jeśli złamał prawo, jest out - grzmiał premier.
O co chodzi w sprawie „dwóch wież”?
Spółka Srebrna, powiązana z Jarosławem Kaczyńskim, zatrudniła austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do przygotowania projektu inwestycyjnego, który obejmował projekt architektoniczny i strategię realizacji. Mimo wykonanej pracy Srebrna wstrzymała projekt i nie uregulowała należności wobec Birgfellnera.
„Gazeta Wyborcza” pod koniec stycznia 2019 r. publikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 r. - m.in. prezesa PiS z Birgfellnerem - dotyczącej planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez spółkę Srebrna. Z kolei w połowie lutego 2019 r. „GW” podała, że Birgfellner zeznał w prokuraturze, iż Jarosław Kaczyński nakłonił go do wręczenia 50 tys. zł księdzu z rady fundacji, która jest właścicielem spółki Srebrna.
W lutym 2019 r. w rozmowie z PAP lider PiS mówił m.in., że Birgfellner „żądał pieniędzy za prace, które były nieudokumentowane w żaden sposób”.
Jego żądanie można streścić do tego, że miałbym zmusić radę nadzorczą i zarząd spółki Srebrna, żeby wbrew prawu, wbrew ustawie o rachunkowości wypłaciły mu pieniądze, czego nie chciałem, ani nie mogłem zrobić. Żadne z tych ciał nie uległoby podobnym żądaniom - powiedział wtedy Kaczyński.
Sprawa „dwóch wież” w czasach rządów PiS zakończyła się odmową wszczęcia śledztwa. Później znalazła się w audycie Prokuratury Krajowej dotyczącym postępowań z okresu rządów Zjednoczonej Prawicy z lat 2016-2023.
Pod koniec czerwca prokuratura przekazała decyzję o umorzeniu śledztwa ws. "dwóch wież". Pełnomocnicy Birgfellnera zapowiadali wtedy złożenie zażalenia.