Za odrzuceniem propozycji zagłosowało 59 senatorów, poparło ją 32, a jeden wstrzymał się od głosu.
Prezydent skierował do Senatu nowy wniosek w lipcu. Zaproponował, aby Polacy odpowiedzieli w referendum na pytanie: „Czy jest Pan/Pani za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?”. Poprzednia wersja została wcześniej odrzucona z powodów formalnych – senatorowie uznali, że pytanie było nieprecyzyjne i miało sugerujący charakter.
W uzasadnieniu nowego wniosku Kancelaria Prezydenta argumentowała, że decyzję w sprawie polityki klimatycznej powinien podjąć naród, ponieważ ma ona bezpośredni wpływ na gospodarstwa domowe, rolnictwo i gospodarkę. Wskazano również, że ponowienie inicjatywy było związane z analizą propozycji zmian w systemie ETS przedstawionych przez Komisję Europejską 17 lipca 2026 r. Zdaniem autorów wniosku proponowane korekty nie ograniczają kosztów polityki klimatycznej, a jedynie przesuwają je w czasie.
Prezydencka kancelaria oceniła, że obecna polityka klimatyczna UE osłabia konkurencyjność europejskiej gospodarki, podnosi ceny energii i sprzyja przenoszeniu produkcji poza Europę. Według tego stanowiska skutkuje to również mniejszymi możliwościami finansowania bezpieczeństwa oraz inwestycji publicznych.
Produkcja przemysłowa jest przenoszona z Europy do krajów trzecich o znacznie niższych standardach ekologicznych i wyższej emisyjności. Produkcja znika z Europy, ale zapotrzebowanie na towary pozostaje, tylko importujemy je z zagranicy, co paradoksalnie zwiększa globalne emisje, jednocześnie niszcząc europejskie miejsca pracy i wpływy podatkowe – mówił szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker, argumentując za sprzeciwem wobec unijnej polityki klimatycznej.
„Na litość boską, nie temu służy konstytucyjne referendum”
W środę na połączonym posiedzeniu kilku senackich komisji senator Piotr Masłowski (Klub Senacki NOWA Polska-Centrum) zgłosił wniosek o niewyrażenie zgody na przeprowadzenie referendum. Senator wskazywał, że Europa powinna inwestować w odnawialne źródła energii, żeby zmniejszyć ceny energii.
Ja tylko przypomnę, że kiedy Solidarna Polska (...) próbowała w poprzedniej kadencji złożyć wniosek o wycofanie Polski z ETS-u, to wtedy zarówno premier (Mateusz) Morawiecki, jak i Jarosław Kaczyński twierdzili, że tego się po prostu nie da zrobić, bo tego się nie da zrobić, o czym wy doskonale wiecie - mówił Masłowski, zwracając się do przedstawicieli prezydenta.
Zresztą to pada z waszej strony, że tu nie chodzi o wyjście z ETS-u, a o wzmocnienie naszego głosu w negocjacjach w Unii Europejskiej, tylko, na litość boską, nie temu służy konstytucyjne referendum. Dlatego ja, nie szukając żadnego alibi, z całą pewnością zagłosuję przeciwko temu wnioskowi - powiedział Masłowski.
Jakich zmian w systemie handlu ETS chce Komisja Europejska?
Komisja Europejska w piątek 17 lipca zaprezentowała propozycje reformy systemu handlu emisjami ETS, które mają obowiązywać w kolejnej dekadzie. Najważniejszą zmianą jest zobowiązanie państw członkowskich do przeznaczania co najmniej połowy przychodów z aukcji ETS na inwestycje w dekarbonizację. Obecnie, według szacunków KE, na ten cel trafia zaledwie 5 procent środków. Nowe przepisy mają sprawić, że pieniądze wrócą do sektorów objętych ETS, wspierając m.in. rozwój sieci elektroenergetycznych.
Komisja zapowiedziała także zwiększenie liczby darmowych uprawnień dla przemysłu do 2030 roku. Ma to zapobiec przenoszeniu produkcji poza granice Unii Europejskiej. W latach 2026–2030 do systemu trafią darmowe uprawnienia o wartości 6 miliardów euro. Po 2030 roku tempo redukcji darmowych uprawnień zostanie spowolnione – z 2,5 do 2 procent rocznie. Przemysł będzie mógł otrzymać darmowe uprawnienia pod warunkiem przedstawienia i realizacji planów dekarbonizacji.
Zmiany obejmą także Fundusz Modernizacyjny, z którego korzysta m.in. Polska. W przyszłej dekadzie jego skala wsparcia będzie mniejsza, ale KE zapowiada utrzymanie instrumentów solidarnościowych dla krajów o niższych dochodach. Dodatkowo po 2030 roku pierwsze 10 procent uprawnień z aukcji ma być zarezerwowane dla 16 państw, w tym Polski, pod warunkiem przeznaczenia środków na zielone inwestycje.
Komisja Europejska chce także spowolnić tempo redukcji liczby uprawnień dostępnych na aukcjach po 2030 roku. W latach 2031–2035 wskaźnik ten wyniesie 3,7 procent rocznie, a w latach 2036–2040 – 1,7 procent. Ma to zapobiec całkowitemu wyczerpaniu uprawnień w 2039 roku.
Chcemy kontynuować zasadę „kto emituje, ten płaci”, ale chcemy dodać do niej kolejny bardzo ważny wskaźnik, a mianowicie to, że emitent otrzymuje również wynagrodzenie za zmniejszanie ilości swoich emisji – podkreślił wysoki rangą urzędnik unijny.
Ostateczny kształt reformy zostanie ustalony przez Radę UE i Parlament Europejski.