Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak przyznał na konferencji prasowej, że nie ma pojęcia, na jakiej zasadzie poseł PiS miałby otrzymać dokument na inną tożsamość.
Proszę mnie zwolnić od próby wyjaśnienia tego - mówił. Jak tłumaczył, zgodnie z polskim prawem wydanie takiego dokumentu jest możliwe w przypadku, gdy ktoś jest świadkiem koronnym albo np. agentem służb specjalnych działającym pod przykryciem za granicą. Jednak żadna z tych okoliczności nie zachodzi w przypadku Romanowskiego.
Co to zdanie oznacza? Ciężko mi powiedzieć - przyznał Nowak. Nie umiał odpowiedzieć na pytanie, czy Romanowski mógł otrzymać paszport na inne dane w czasie swojego pobytu na Węgrzech. Zwrócił jednak uwagę, że poseł PiS miał tam status uchodźcy.
W Polsce nie ma instytucji zmiany tożsamości uchodźcy - zauważył rzecznik Prokuratury Krajowej.
Na konferencji Nowak był też pytany o to, czy śledczy mają pewność, że wniosek wysłał rzeczywiście Marcin Romanowski. Mówił, że prokuratura stosuje „ogólną zasadę domniemania wiarygodności dokumentów”.
Pismo jest podpisane własnoręcznie - imieniem i nazwiskiem. Jest to podpis podobny, dane osobowe również się zgadzają - opisywał. Żeby procedować - to wystarczy - dodał rzecznik Prokuratury Krajowej. Zauważył, że sam fakt nadania listu z Tyraspolu w Naddniestrzu potwierdza koperta.
Prokuratura nie zajęła jeszcze stanowiska
Prok. Nowak poinformował, że prowadzący postępowanie prokurator nie przedstawił dotąd oficjalnego stanowiska w sprawie wniosku o list żelazny, który wystosował Romanowski. Przypomniał, że prokurator może w takiej sytuacji zgłosić sprzeciw.
Rzecznik PK ocenił, że list żelazny „nie powinien być nagrodą za skuteczną ucieczkę”. Jego zdaniem, przy rozpatrywaniu takiego wniosku konieczne byłoby wyższe uprawdopodobnienie miejsca pobytu podejrzanego oraz przekonanie, że będzie on stawiał się przed sądem i nie będzie utrudniał postępowania.
Mam wrażenie, że tutaj prokurator w tym zakresie będzie miał stanowisko, że jednak nic nie wskazuje na to, aby Marcin Romanowski rzeczywiście zamierzał się do tych obowiązków podejrzanego stosować, bo przynajmniej dotychczasowa jego postawa na to nie wskazywała – powiedział Nowak. Zastrzegł jednocześnie, że nie jest to jeszcze oficjalne stanowisko śledczych.
