Uwaga dłużnicy! Poniedziałek jest ostatnim dniem na zapłacenie zaległych rachunków. Jutro każdy niesolidny klient i przedsiębiorca może trafić na tzw. czarną listę dłużników, prowadzoną przez specjalne biura informacji gospodarczej, BIG.

REKLAMA

Sam pomysł stworzenia listy dłużników nie budzi zastrzeżeń. Dzięki niej banki będą mogły łatwiej sprawdzić uczciwość kredytobiorców. Przypadki osób, które potrafiły zadłużyć się na kilkadziesiąt milionów złotych, a potem nie potrafili, bądź nie chcieli oddać pieniędzy, nie są odosobnione: Dla gospodarki ta ustawa jest bardzo potrzebna, ze względu na eliminowanie owych nieuczciwych dłużników - mówi wiceprezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Jak mówi jednak Ewa Kubis, na taką listę może trafić nadzwyczaj łatwo – wystarczy zalegać z opłatami na zaledwie 200 zł, a w przypadku firm – 500 zł. Jest to w zasadzie wysokość jednego niezapłaconego rachunku i tutaj mogą się pojawiać zwykłe życiowe wątpliwości: może nas nie być dłużej w kraju i znajdziemy się na takiej liście - uważa Kubis.

Ustawa w takim kształcie może stać się też instrumentem nieuczciwej konkurencji. Wystarczy, że firma nie zapłaci kilku faktur wierzycielowi, a ten nie będzie mógł uregulować swoich zaległości. W ten sposób trafi na czarną listę, co może wyeliminować go z rynku. Kontrowersyjna ustawa przygotowana przez resort gospodarki wejdzie w życie 1 kwietnia.

foto RMF

14:05