Aktor Daniel Olbrychski zniszczył szablą w stołecznej "Zachęcie" część eksponatów wystawy zatytułowanej "Naziści" Piotra Uklańskiego.
Uklański wykorzystuje fotosy z filmów - portrety przebranych w mundury nazistowskie aktorów. Jeszcze do wczoraj wystawa składała się ze 164 fotografii. Między innymi - Marlona Brando z "Młodych lwów", Davida Nivena z "Dział Nawarony", Ralpha Fiennesa z "Listy Schindlera" i Polaków - Mikulskiego czy Lindy.
Jak powiedziała dyrektor galerii - Anda Rottenberg, Olbrychski pojawił się w "Zachęcie" w płaszczu, którego nie chciał zostawić w szatni. Pilnujący wystawy strażnik, wiedząc że ma do czynienia ze znanym aktorem, wpuścił go do galerii. Ale okazało się, że pod płaszczem aktor wniósł szablę, którą zniszczył dzieła(ich wartość wyceniono na 60 tysięcy dolarów). Policja potwierdziła, że Olbrychski pociął trzy zdjęcia, a dwa które przedstawiały jego samego zabrał ze sobą: "Zabrałem swoją twarz i rąbałem szablą. Żeby to było efektowne rąbałem twarze artystów, którzy mi zezwolili". Daniel Olbrychski dodaje, że nie mógł zaprotestować przeciwko wystawie w inny sposób: "Ani ja, ani Belmondo, ani Marlon Brando na pewno by nie chcieli propagować nazizmu. Natomiast jeżeli to się nazywa wystawa "Naziści" i pokazuje się nasze twarze w filmach, to młodzież uważa, że my propagujemy filozofie nazizmu".
Według autora kontrowersyjnej wystawy Piotra Uklańskiego kultura masowa w ponad pięćdziesięcioletniej historii kręcenia filmów o II wojnie światowej - z antyideału, jakim miał być Niemiec, zrodziła pewnego rodzaju ideał, który on chciał właśnie pokazać i przeciwko niemu zaprotestować. Wystawa wcześniej pokazywana była między innymi w Berlinie - i tam przeszła bez echa. Nie pomogło jej, iż autorem jest Polak - mieszkający od lat w Nowym Jorku - i że pokazuje się ją w Niemczech.
Dyrektor galerii Anda Rottenberg poinformowała tymczasem, że w sprawie wczorajszego incydentu złożono doniesienie o popełnieniu przestępstwa.
09:50