W szufladzie biurka premiera Leszka Millera leży bomba zegarowa, czyli dokument podważający legalność największej w ubiegłym roku prywatyzacji - Stołecznej Energetyki (Stoen) - donosi tygodnik "Wprost".

REKLAMA

Autorzy dokumentu twierdzą, że umowa sprzedaży 85 proc. akcji Stoenu niemieckiemu RWE Plus jest nieważna, a winę za to ponoszą były minister skarbu Wiesław Kaczmarek oraz podsekretarz stanu w MSP Ireneusz Sitarski, odpowiedzialny za prywatyzację energetyki - pisze "Wprost".

Podczas przetargu, ogłoszonego jeszcze przez rząd Jerzego Buzka w 2001 roku, Kaczmarek i Sitarski nielegalnie zwiększyli prywatyzowany pakiet akcji Stoenu z 25 proc. do 85 proc. O zmianie minister Kaczmarek powinien poinformować wszystkich uczestników przetargu. Tymczasem na sprzedaż 85 proc. akcji Ministerstwo Skarbu dostało zgodę Rady Ministrów już po zakończeniu rokowań z RWE Plus - twierdzi tygodnik.

Według "Wprost", treść opinii kwestionującej ważność umowy prywatyzacyjnej Stoenu znają najbliżsi współpracownicy marszałka Sejmu Marka Borowskiego oraz kierownictwo Najwyższej Izby Kontroli. Rzeczniczka NIK, Małgorzata Pomianowska, oświadczyła, że nie zakończono jeszcze kontroli, więc nie może komentować jej wyników.

Zdaniem tygodnika, po zakończeniu kontroli można się spodziewać pozwów firm, które odpadły z przetargu. Gdyby sąd uznał ich krzywdę i unieważnił prywatyzację, wszystko zaczęłoby się od początku, tyle że Skarb Państwa (czyli podatnicy) musiałby zapłacić kilkadziesiąt milionów odszkodowania.

11:50