Ukraińskie władze przyznały, że to rakieta przeciwlotnicza wystrzelona z poligonu na Krymie doprowadziła do katastrofy rosyjskiego samolotu pasażerskiego Tu-154 z 78 osobami na pokładzie. Samolot leciał z Tel Awiwu do Nowosybirska. Rozbił się nad Morzem Czarnym, około dwustu kilometrów od brzegu.

REKLAMA

Rosyjscy eksperci podkreślają, że była to tragiczna pomyłka w czasie manewrów wojskowych. Po prostu obsługa baterii lotniczej wzięła przez pomyłkę na cel Tupolewa. Rakieta S200D przeleciała w nieco ponad 4 minuty około 300 kilometrów i eksplodowała niedaleko samolotu. Jego kadłub został posiekany tysiącami kuleczek, które wypełniają głowicę bojową rakiety. W tym momencie nie chodzi już o sam fakt zestrzelenia samolotu, ale o to, że Ukraińcy nie chcieli się tak długo do tego przyznać, choć codziennie pojawiały się na to nowe dowody. Nawet teraz ukraińskie władze tylko dopuszczają do siebie myśl, że być może to była rakieta ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. Kijów w dalszym ciągu nie przeprosił i nie wyraził współczucia bliskim ofiar. Wszystko to powoduje, że i tak nie najlepsza reputacja Ukrainy będzie zszargana jeszcze bardziej.

15:55