Kilka dni bydgoska policja poszukiwała szefa jednej z bydgoskich agencji ochrony. Porwało go kilku mężczyzn. Mężczyzna do domu powrócił sam, nie powiadomił o tym jednak policji. Teraz policja sprawę musi wyjaśnić. Porwany wcale tego nie ułatwia.

REKLAMA

Mężczyzna nie jest skłonny do dzielenia się z policją swoimi przeżyciami. Funkcjonariusze twierdzą, że to jego sprawa, śledztwo muszą jednak nadal prowadzić, opierając się na zdobytych dotąd informacjach. A wiadomo niewiele. Do porwania doszło w piątek na leśnej drodze koło Bydgoszczy. Luksusowe BMW szefa agencji ochrony, staranował Opel na holenderskich numerach. Z samochodu wyskoczyło kilku mężczyzn, którzy zaciągnęli zaskoczonego bydgoszczanina do auta ukrytego w krzakach i odjechali w nieznanym kierunku. Błyskawiczna blokada dróg nic nie dała. O tym, że porwany jest już w domu policja dowiedziała się wczoraj od anonimowego informatora. To, że mężczyzna nie chce nic mówić na temat swojego porwania świadczy zdaniem policji o przestępczych porachunkach.

06:30