Salę operacyjną wynajmę - to pomysł dyrekcji szpitala w Grudziądzu, która w ten sposób chce podratować budżet swojej jednostki. Resort zdrowia i NFZ sprawy nie komentują, bo... o niczym nie wiedzą.

REKLAMA

Zgodnie z pomysłem dyrektora, szpital wynajmowałby blok operacyjny prywatnej firmie, a ta pobierałaby opłaty od pacjentów, którzy nie chcą czekać na zabieg w długiej kolejce. Operacje odbywałyby się w weekendy, kiedy w szpitalu niewiele się dzieje.

Tym samym ominięto by obowiązujące prawo. Szpital nie może bowiem pobierać pieniędzy bezpośrednio od pacjentów - tak zadecydował minister zdrowia - ale może zrobić to prywatna firma, stworzona np. przez lekarzy owego publicznego szpitala.

Minister zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia twierdzą, że nie słyszały o takim przypadku. Wiadomo jednak, że obie te instytucje od dawna przymykają oko na wiele dziwnych praktyk, mających miejsce w publicznych placówkach.

Tak jest np. w jednym z warszawskich szpitali, który odwiedziła nasza reporterka. Szef kliniki endokynologii ma tam swój prywatny gabinet. Ci, którzy nie dostaną się do lekarza w ramach ubezpieczenia - czas oczekiwania: 2 miesiące - mogą skorzystać z prywatnych usług... za 100 złotych.

I zdaniem urzędników wszystko jest w porządku: pacjent może bowiem płacić lekarzowi, wynajmującemu gabinet na terenie publicznego szpitala, ale nie może zapłacić szpitalowi bezpośrednio…