Dwa dni po fałszywym alarmie w warszawskim metrze i ewakuacji tysięcy pasażerów podziemnej kolejki policji udało się ująć byłego funkcjonariusza, Jacka K., który miał zadzwonić na pogotowie z informacją o ładunku bombowym.

REKLAMA

Jacek K. jest mieszkańcem warszawskiego Grochowa. Policja zatrzymała go na ulicy.

Równocześnie funkcjonariusze policji ujęli Jerzego N. odpowiadającego za majowy alarm w jednym z supermarketów.

Policjanci od wtorku poszukiwali Jacka K. Wykorzystano do tego najnowocześniejszy sprzęt, bo sprawca działał tak, by go nie wykryto. Posłuchaj:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

We wtorek z powodu fałszywego alarmu o ładunku wybuchowym w metrze ewakuowano kilka tysięcy osób. Przez kilka godzin policjanci i pirotechnicy przeszukiwali stację po stacji.

W środę z takiego samego powodu policja sprawdzała dwa centra handlowe, Centrum Finansowe i ponownie metro. Prezydent Warszawy, Lech Kaczyński wyznaczył nagrodę w wysokości 150 tysięcy złotych dla osób, które przekażą policji informacje o sprawcach.