Uchwalając ustawę o referendum, posłowie nie przewidzieli, że niemal cała polska flota pływa pod obcą banderą. Marynarze będą mogli zagłosować tylko wówczas, gdy statek, na którym pracują, znajdzie się w porcie z polską placówką dyplomatyczną.

REKLAMA

Polscy armatorzy zawieszają na swoich statkach obce bandery, ponieważ jest to dla nich po prostu korzystne – dzięki temu płacą niższe podatki. Ale pokład to nic więcej, jak terytorium państwa, pod którego banderą statek pływa, więc nie można tam postawić polskiej urny.

Jednak według marynarzy, posłowie bez problemu mogli wprowadzić regulacje, umożliwiające głosowanie na morzu. Zgadzam się, że wpisany do rejestru statków właściciel ma siedzibę na Malcie, na Cyprze, w Liberii czy gdziekolwiek. Ale tak naprawdę kapitał, który zarządza tą firmą jest w Polsce - mówi sekretarz Związku Zawodowego Oficerów i Marynarzy Henryk Piątkowski.

Dadaje, że podejmowane były próby nacisku na polityków, by umożliwili Polakom służącym na statkach pod obcymi banderami głosowanie. Niestety, bezskutecznie.

Foto: Archiwum RMF

13:40